To moja osobista „święta czwórka” i wyselekcjonowane zestawienie klasyków, do których wracam z ogromnym sentymentem. Każdy z tych filmów to dla mnie inny rodzaj emocji. Od nostalgiczych ciar, przez surowy dreszcz, aż po czystą zabawę konwencją. Dzielę się tą listą, bo w letnią noc na świeżym powietrzu te tytuły smakują po prostu najlepiej.