Czytając opowiadanie Kinga pod tym samym tytułem bardzo się zawiodłam. Liczyłam, że
chociaż film mnie rozbroi. Szczerze męczyłam się na nim. Ciągle czekałam na jakiś
wyraźnie zarysowany punkt kulminacyjny, tymczasem czułam jak cała fabuła dusiła się. Film
nie trzymał w napięciu, a nawet w pewnym momencie był tak chaotyczny, że nie miałam
najmniejszej ochoty, żeby się skupić o co dalej w nim chodzi. Daję 4, ponieważ jak to z
adaptacjami filmowymi bywa...reżyser siłą rzeczy jest lekko ograniczony przez tekst pisany,
ręką pierwotnego twórcy (pisarza). Sam klimat opowiadania został oddany.