...kilka ciekawych scen (bardzo mi sie podobała scena, w której bohater widzi sie w drugim oknie)..ciekawe zakończenie, choc to, co sie działo tuż przed nim troche banalne....troche obłędu, trocedesperacji, troche strachu..jednak bez rewelacji..
Ja zdecydowanie wole taki "poziom" strachu. I mam tu na myśli poziom inteligentnego straszenia.
Nienawidze tych wszystkich horrorów gdzie coś na mnie wyskakuje, a w tym momencie wszystkie skrzypce z orkiestry rwą struny... a potem okazuje sie że to np wrona...
Ten poziom jest dla mnie żałosny.
A jaki horror ma dla Ciebie klimat?
ja tez lubie 'inteligentnie' byc straszonym..lubie byc straszony ciemnością, grą światła i cienia, neipewnoscią, zaskoczeniem..tu natomiast dostajemy, nie oszukujmy sie, historię bez szału..
ten film po prostu nie straszy mnie, nie trzyma w napieciu, nie uruchamia moich rezerw adrenaliny..rezyserowi nie udało sie stworzyc choc troche tego (pozostanmy juz przy Kingu), co udało sie Kubrickowi w "Lśneiniu"..
zdecydowanie bardziej dzialają na mnie obrazy, które mają cos wspólnego z rzeczywistościa jednak, które mają mimo wszystko jakąś doze prawdopodobieństwa..