"Film reklamowany jako dzieło twórców „Labiryntu Fauna” oraz „Sierocińca”, z Eduardo
Noriegą w jednej z głównych ról, zapowiadał się na ciekawy kąsek. Niestety, ów kąsek
okazał się mocno przeterminowany, a biały nalot znudzenia nie opuszcza widzów od
pierwszej do ostatniej minuty marnego spektaklu. A przecież fabuła utworu ukazywała przed
twórcami swój niezwykły potencjał! " więcej na: http://www.ksiazeizebrak.pl/node/1466
Zgadzacie się? :-)
Streszczając, początkowo siedzisz zaintrygowany,czekasz, zerkasz nerwowo na salę, wciąż czekasz, a potem zastanawiasz się tylko kiedy z dramatu zrobił się melodramat, a Joana okazała się niepoważną histeryczką... i tak do końca. Szkoda, że w finałowej scenie Carles i Vincet nie padli sobie w ramiona, zawsze coś.