Jakim cudem to... coś ma ocenę 6,2? Miał nam pokazać, jak się żyło w tych czasach, a czułem jakbym oglądał top model. Te wystylizowane włosy, twarz i uzębienie bez mankamentów, sztywna gra aktorska. Koniec to był po prostu kosmos. Power rangers z pupilami.
I ten dubbing, myślałem, że zwymiotuję, bo był taki koszmarny. Nie rozumiałem co mówił w ogóle ten wódz.
Daje 2 gwiazdki za wkład i realistyczne zwierzęta.