zawiedziona. Mimo paru naprawdę zabawnych scen i genialnych ról Roberta Więckiewicza i (o
dziwo!) Nergala byłam trochę zmęczona tym filmem, a raczej jego początkiem. Z czasem coraz
lepiej, jednak 40 minut mnie wynudziło niemiłosiernie. I jeszcze jedno - dwójka głównych aktorów.
Dziewczyna grająca Melanię - nie rozumiem pochwał. Po prostu nie rozumiem. Według mnie
niesamowicie sztuczna postać. To samo było z Przemkiem. Zaskoczeniem jest to, że aktor
odtwarzając Antona spisał się wyśmienicie! Wydaje mi się, że to niestety był najsłabszy punkt
filmu - para głównych bohaterów.