Widzę tutaj wiele tematów odnośnie faktu, iż "Anastazja" nie trzyma się faktów. A więc:
1. Ludzie... To jest BAJKA.
2. Jakoś nikogo nie interesuję to, że Anastazja bardzo Rasputina lubiła...
3. Jakoś na temacie "Pocahontas 2" wszyscy czepiają się, że historia TRZYMA się faktów. Ledwo, ale zawsze. Sami więc widzicie, że dogodzić się wam nie da :P.
Anastazja to moja ulubiona bajka tego typu. Jak dla mnie wszystko w niej jest jasne i przede wszystkim jest przeznaczona dla dzieci. dorośli nie powinni zwracać uwagę na takie mniej istotne szczegóły.
Dawno jej nie oglądałem, więc oceny nie wystawiłem. Pamiętam tylko że widziałem ją więcej niż raz (a w moim przypadku, to już coś), jednak ze względu na demona i Rasputina któremu głowa wpadała do ciała... Cóż... Po prostu ciężko przechodziłem przez te momenty ;).
Kiedy w gimnazjum uczyłem się historii, to się zdziwiłem że ta historia w ogóle jest prawdziwa! Że jakakolwiek Anastazja i Rasputin istnieli! Tak więc: nigdy nie przejmowałem się tym że ta bajka nie trzyma się faktów ;).
Wydaje mi się, że bajka to jednak bajka, a nie dokument. Może przecież np. tylko inspirować się jakąś prawdziwą historią, ale nie trzymać się jej ściśle :)
generalnie zgadzam się, bajka jest cudowna i dziecko raczej nie zastanawia się nad tym, czemu anastazja i jej rodzina zostali wygnani z pałacu, ale jednak to jest chyba jedyna tego typu produkcja która w dziwacznym sposób igra z rzeczywistością, biorąc na kanwę historię dość niebezpieczną, bo rosyjską. sceny które ukazują tłum tęskniący wręcz za carem i w swojej piosence wyrażający nadzieję na to, że anastazja żyje - komiczne, bo przecież ciż sami ludzie wygnali carską rodzinę i skazali ją na śmierć. nie podoba mi się też nielogiczność postępowania głównego antagonisty, czyli gonitwa za anastazją, a zupełne pominięcie jej babki, która przecież także należy do rodziny na którą nałożono klątwę. podsumowując, rozumiem że to produkcja dla dzieci, ale jako kilkulatka byłam na 'anastazji' w kinie i do dzisiaj pamiętam strach przed sceną w pociągu. przez to do teraz nie pamiętałam zakończenia filmu, mimo że oglądałam kilka lat temu bajkę w telewizji, ale najwyraźniej ciągle zbyt mocno się bałam i znowu utknęłam na scenach z rasputinem.
ps mimo wszystko podoba mi się zrobienie z rasputina dziwacznego czarnoksiężnika, co pewnie było sprowokowane historycznymi okolicznościami jego śmierci i ogólnie plotek na jego temat.
1. To nie do końca tak, że ludzie, którzy w bajce tęsknią za carem, w rzeczywistości ich wygnali, doprowadzili do ich śmierci. Śmierć rodziny carskiej była decyzją kilku komunistów. Nie zdecydowano się zabić ich od razu, bo właśnie rozumiano, jakim poparciem cieszyła się rodzina Mikołaja. Jego popularność podupadła na skutek fatalnej sytuacji Rosji po I wojnie światowej, co nie zmienia faktu, że car utrzymywał bliskie kontakty z cerkwią, która jest/była autorytetem dla wielu Rosjan.
2. Babka w ogóle jest dziwnym zabiegiem - nie podano jej imienia i nazwiska. Babka Anastazji ze strony ojca wyemigrowała do Wielkiej Brytanii, więc Paryż nie pasuje. Babka ze strony matki tym bardziej, bo zmarła w XIX wieku. Jak byłam młodsza to myślałam, że we wszystkim chodzi o królową Wiktorię, która była prababką Anastazji ze strony matki, ale ta przecież zmarła w 1901, zresztą - Paryż też nie pasuje.
Oczywiście rozumiem, że to tylko bajka i taką ją uwielbiam, jednakże jak już wychodzi się z faktami historycznymi, to wolę sprostować :)
Co do babki i klątwy to akurat rozumiem - Anastazja, nazwisko Romanowa po ojcu - Mikołaj odziedziczył nazwisko też po ojcu, nie po matce (czyli babce Anastazji), której panieńskie nazwisko było inne. Należała co prawda do rodziny, jednak nie z krwi a przez małżeńtwo. Dlatego klątwa jej nie obejmuje - bo nie urodziła się jako Romanowa, a klątwa dotyczyła jedynie potomków Romanowów.