Z jednej strony powiedzieć można 'prosty film', piękne kadry. A z drugiej, widzę
skonsternowane wyrazy twarzy odbiorców w moim kinie. Szczerze mówiąc, staram się
zrozumieć ten film, ale im bardziej się staram tym bardziej wydaje mi się, że tu nie ma wiele do
zrozumienia. Owszem, kilka przenośni, symboli, ale czy jest tu na prawdę 'coś'. Podam dwa
przykłady.
1.ludzie w miarę postępującej stagnacji natury, zaczynają upodabniać się zachowaniem do
zwierząt, przynajmniej to jest moje wyjaśnienie, co do końcowej sceny ze strusiami. Maski,
które nosili jak dla mnie przypominały głowy strusiów.
2.Odejście Tomasa trzymającego na rękach Octave, było nawiazaniem do słów ojca, że dla
chłopca jest nadzieja tylko w drodze, w drodze pełnej chaosu (...)
Film pokazuje jedynie (albo aż) zależność człowieka od natury.
Jestem dosłownie po seansie i na prawdę nie wiem co sądzić o tym filmie. Z jednej strony
zaciekawił mnie, piękny wizualnie ( na prawdę piękne kadry, a oprócz tego niesamowicie
podobała mi się uroda Alice ), ale mam jakiś niedosyt, eh sama nie wiem o co mi chodzi...
Mogę wytknąć tylko jedno, że momentalnie skojarzyłam go z 'Kultem' i Nicolasem Cagem
Ja natomiast wywnioskowałam, że chodzi tu o inne oblicze wojny m.in. głód (przypuszczam że cała akcja działa się podczas jej trwania). Polecam się przyjrzeć się jeszcze raz - co do reszty oczywiście możesz mieć rację.
Myślę, że to bardzo pomaga w interpretacji:
http://en.wikipedia.org/wiki/Plague_doctor
IMO, jeden z ważniejszych kontekstów w filmie!
Również dostrzegam analogie do "Konia turyńskiego", który moim zdaniem jest dziełem bardziej wymownym, a jednocześnie oszczędniejszym w swej formie. Te filmy łączy podobny klimat i odważne ("antyspektakularne"), oryginalne podejście do motywu apokalipsy. Jednak, "Koń turyński" jest znacznie mocniejszym obrazem i bardziej enigmatycznym...