PILINHA: {__webCacheId=filmBasicInfo_pl_PL, __webCacheKey=4063}
8,0 19 957
ocen
8,0 10 1 19957
8,6 25
ocen krytyków
Barry Lyndon
powrót do forum filmu Barry Lyndon

Męczyłem go 3 dni

ocenił(a) film na 6

Naprawde cieżko mi powiedzieć czy jestem nastawiony pozytywnie czy negatywnie do tego filmu.
Albo po prostu nijak nie jestem do niego nastawiony. Nie miałem w planach oglaać tego filmu,
ale nazwisko reżysera przyciągło mnie do tego filmu.
Strona realizacyjna filmu, oczywiście rewelacja. Wszystko robi wrażenie, od kostiumów po
wystroje wnętrz, miejsca. Idealnie uchwycony klimat XVIII czy XIX wieku. Wybaczcie, nie jestem
pewien, nie znam się na tym i nie chce wyjsć na ignoranta.

Moje problemy z filmem przychodzą wraz z całą resztą. Po pierwsze to jego długość. 3 godziny z
czego każda zdaje sięciagnać w nieskończoność. Odniosłem wrażenie że Kubrick uparł sie
przenieść na taśmę filmową calutką ksiażkę na której bazował. Tak to wygląda. Film jest długi i
dzieje sięw nim tak dużo że każde pół godziny wydało mi się dwa razy dłuższe niż powinno.
To mój główny problem z tym filmem, bo nie byłem w stanie obejrzeć go "na raz". Oglądałęm go
przez 3 dni.
Historia opowiedziana, też moim zdaniem nie powala na kolana. To dość typowa historia
człowieka który dochodzi do władzy i zamienia się w dupka. Zaskoczyło mnie to jednak, że całe
losy Barryy'ego, a są one w zamyśle bardzo ciekawe, zostały podane w tak suchy i bezpłciowy
sposób. Łykajac każdą scene, nie czułem jakieś dramaturgii, nie wzbudzało to we mnei żadnych
emocji. Zabrakło mi jakiegoś artystycznego szlifu, czegoś co wzbudzi we mnie emocje. Jak już
mówiłem, chyba Kubrick zaserwował nam ekranizacje kropka w kropke w dodatki bardzo suchą.

Poza tym sam Barry wydał mi się kompletnie bezbarwny. Nie wiem, moze to przez aktora, który
przyznam był nudny jak flaki z olejem. Na początku nawet go polubiłem, ale po dwóch godzinach,
przez cały czas mówił tym samym nijakim półgłosem - to naprawde nudzi.
Przez całą historię, nie widze żeby sie jakoś zmieniał, zachowywał jakoś inaczej. Znaczy, zmiany
wewnętrzne w nim następują, to pewne ale jakoś ich nie ukazuje. Oglądajac go cały czas
widziałem tą samą kłodę drewna. Ok, pod koniec stał się dupkowaty, ale to napewno nie
pomaga mi zrzyć sie z tą postacią, współczuć go, czy nienawidzić. Oglądajac jego i jego historię
nie czułem absolutnie nic.

Z jednej strony film wlókł mi się momentami, a z drugiej byłem obrzucany tak wielką ilością scen
i watków że film mnie męczył. Nie mówie że to film zły, może go po prostu nie czuję. Nie hejtujcie
mnie, ale mi film do gustu nie przypadł. Szczerze to lepiej by było gdyby Kubrick zrobił dwa filmy,
albo i nawet całą trylogię o Barrym Lyndonie, bo mój Boże temu filmowi brakuje duszy.

ocenił(a) film na 10
mim1312

Twój komentarz to kosmos.

ocenił(a) film na 6
Kamileki

W jakim sensie? Jeśli coś w nim jest niejasnego czy niezrozumiałego to przepraszam.
Jeśli masz zdanie odmienne od mojego to przykro mi. Film mnie nie porwał, tyle.

ocenił(a) film na 10
mim1312

No bardziej to pierwsze. Coś rozumiem, ale nie do końca , straszny chaos.

użytkownik usunięty
Kamileki

Sam Lynch by się nie powstydził tej wariacji

mim1312

mim1312, napisałeś wartościową i jednocześnie krytyczną opinię na temat filmu, masz ode mnie za to duży plus.
Sam mam bardzo podobny punkt widzenia na ten film.

ocenił(a) film na 9
mim1312

no coś w tym jest

ocenił(a) film na 4
mim1312

"Łykajac każdą scene, nie czułem jakieś dramaturgii, nie wzbudzało to we mnei żadnych
emocji." Dokładnie tak, a ten narrator to strzał w kolano. Nic dziwnego, że Oskary zdobył TYLKO za technikalia (bo to i słusznie).

"byłem obrzucany tak wielką ilością scen i watków że film mnie męczył. " - tak reżyser miał ewidentny problem z selekcją, niektóre rzeczy spokojnie można było wyciąć... ale cóż 'wielki reżyser' myślał, że wszystko mu wolno ;)

"
" Oglądajac jego i jego historię nie czułem absolutnie nic." Trudno poczuć coś jak aktorzy grają słabo a kwestie jakie mówią są 'książkowe' - trochę jak "Pan Tadeusz" Wajdy.
a do tego wszystko jest przerywane irytującym narratorem. Ehhh i ja się wymęczyłem, spodziewałem się znacznie czegoś lepszego po Kubricu.

ocenił(a) film na 8
mim1312

Ja mam podobne zarzuty, a "BL" obejrzałem trzy razy. Beznamiętna narracja, sztywne aktorstwo, powolny rytm - to wszystko powoduje, że film się ogląda jak kolekcję doskonałych obrazów zilustrowanych cudnie dobraną muzyką. Ale tylko tyle. Perfekcja audiowizualna pozostawia w tym przypadku zupełnie obojętnym, inaczej niż na przykład w przypadku "Pojedynku" Scotta, "Lamparta", "Wieku niewinności" czy nawet "Jude" Winterbottoma. Co nie zmienia faktu, że "BL" to chyba najlepiej sfotografowany film w historii.

misiek_st

Zgadzam się z tym co napisałeś "Beznamiętna narracja, sztywne aktorstwo, powolny rytm" + irytujący narrator, ale wciągnął mnie ogromnie, sam do końca nie wiem dlaczego.

ocenił(a) film na 8
stass

właśnie ze względu na "Beznamiętna narracja, sztywne aktorstwo, powolny rytm"
choć jak dla mnie nie było to sztywne aktorstwo tylko ... oni byli tymi ludźmi z tej sztywnej epoki
poza tym ... tą narracją Kubrick pokazuje swój stosunek do bohaterów, a szczególnie do jednego....
Muzyka i zdjęcia znakomite, a historia? no mnie osobiście wciągnęła. Nie jest to może Lśnienie ani Mechaniczna Pomarańcza, ale to dobry film.
I mnie się absolutnie nie dłużył, choć tak z pół godziny bym go skrócił :)

ocenił(a) film na 10
misiek_st

Taki był chyba zamysł.
Film jest przede wszystkim ekspozycją. Beznamiętna narracja jest tu celowa. Kubrick chciał nam po prostu obiektywnie obraz tamtych czasów za pomocą tej dość prostej historii(choć można z niej wyciągać więcej).

ocenił(a) film na 7
mim1312

Podpisuję się. Do Twojej 6 dorzucam 1 za świetną muzykę. Zresztą wszystkie Oscary (muzyka, scenografia, zdjęcia, kostiumy) zasłużone, bo film plastycznie naprawdę robi wrażenie. Tylko opowiedziana historia jakby nie porywa, a długość niemal powala.

mim1312

Abstrahując od gry aktorskiej, która moim zdaniem w filmie nie powalała, to kompletnie się nie zgadzam.

Film rzeczywiście czasem mógł się dłużyć, ale ma jeden wielki plus.

Jest zayebiście wiarygodny. Bo po prostu pokazuje historie pospolitego, marnego kvtasa.

Nie mamy w filmie do czynienia z super draniem, człowiekiem na wskroś złym, tylko właśnie jak to w życiu bywa, osobą wielu twarzy, niedoskonałą moralnie, z przewagą bycia po prostu marnym fletem.

I cały film jest właściwie o tym, jak w pewnego rodzaju realiach, marny flet może osiągnąć bardzo bardzo wiele. Będąc przy tym obdarzony kilkoma innymi cechami jak interesująca powierzchowność czy relatywna (choć nie głupio straceńcza) odwaga.

Oczywiście, to tylko moja opinia.

ocenił(a) film na 6
Torchia

Z wiarygodnością zgodzić się nie mogę. To, że Lyndon jest "żałosnym k*tasem" nie jest nam de facto pokazane. Wiarygodne byłoby wtedy, gdyby to aktor swoją charyzmą nam to pokazał... zamiast tego, narrator nawija nam o tym przez 3 godziny.

mim1312

Sądzę że to odniesienie do szalenie popularnej wówczas sztuki epistolarnej - słowo ważyło więcej. Ale przecież strona wizualna filmu Kubricka to wręcz majstersztyk.

ocenił(a) film na 8
Torchia

Torchia i moja także jest taka opinia :)

ocenił(a) film na 7
mim1312

Zgadzam się, film przepiękny wizualnie lecz ,bez duszy", tak jakoś na chłodno to wszystko zagrane, bez emocji. Główny bohater cały czas irytował mnie tą swoją tępą obojętnością, głupawym wyrazem twarzy i brakiem okazywania jakichkolwiek żywszych reakcji. Całość mi także się dłużyła, oglądanie rozbiłam na 2 dni i tak właściwie to tej drugiej części nie bardzo chciało mi się zaczynać. Przyjemnie patrzyło się na te wszystkie piękne ujęcia, dosłownie jakby się oglądało obrazy (aż nie chce się wierzyć, że to film z 1975 roku), jednak cała historia średnio mnie wciągnęła i wytrwałam do końca tylko dlatego aby dowiedzieć się czy będzie jakiś morał. Dodam jeszcze, że film swoją długością przypomina mi filmy bollywood. One zazwyczaj trwają także 3 godz. lub nawet dłużej (te nowsze są wyrażnie coraz krótsze ale dawniejsze potrafiły trwać 3,5 czy nawet 4 godz.) i także w połowie pojawia się napis INTERVAL lub INTERMISSION. To tak tylko na marginesie. Daję 7 ale gdyby nie piękne zdjęcia-obrazy i nastrojowa muzyka to byłoby 6.

aam38

Śmierć synka i rozpacz Barry'ego czy jego stosunek do pasierba - tępa obojętność, bez emocji, bez żywszych reakcji?

ocenił(a) film na 7
zweistein

Tak, masz rację, w tych sytuacjach było widać u głównego bohatera uczucia. Jednak były to tylko krótkie sceny, cały film jest długi i właściwie przez cały pozostały czas Barry miał twarz bez wyrazu, odbierałam go jak człowieka który nic nie czuje, trochę jak psychopatę. Do tego narrator mówiący w specyficzny, beznamiętny sposób potęgował to wrażenie. Gdy Barry Lyndon w końcu zareagował emocjonalnie byłam mile zaskoczona, że jednak ten człowiek coś czuje.

aam38

A romans z kuzynką? Tam też widać przecież jego emocjonalne nastawienie.

ocenił(a) film na 7
zweistein

Już trochę czasu minęło od momentu gdy obejrzałam ten film więc musiałabym jeszcze raz obejrzeć sceny o których piszesz. Jednak najwidoczniej zbyt wiele emocji tam nie wypatrzyłam albo były one niezbyt wyrażnie okazane skoro nie zapadły mi w pamięć.

aam38

Oj, były jednak. On był cały w emocjach, rozogniony, niezgrabny.

ocenił(a) film na 7
zweistein

Być może. Jednak tak jak pisałam, za bardzo mi te jego emocje nie utkwiły w pamięci więc chyba aż tak wyrażnie ich nie było widać. Albo może na mnie aż takiego wrażenia nie zrobiły, nie wiem. Jednak gdyby nawet scena z kuzynką aż kipiała od emocji, to nie zmienia to faktu, że przez ogromną większość filmu Barry miał wyraz twarzy wypruty z emocji. Taki wyraz tępego człowieka bez uczuć. Strasznie mnie tą twarzą irytował.

aam38

Bohater się zmienia - od rozemocjonowanego młodzieńca po zimnego egoistę.

ocenił(a) film na 6
zweistein

Owszem bohater się zmienia, co nie sprawia żeby cała historia nabrała niesamowitej głębi. Mam nadzieję, że po prostu nie dojarzałem do tego filmu, ale na dzień dzisiejszy uważam, że jest to najsłabsze dzieło Stanleya Kubricka (z filmów, które do tej pory miałem przyjemnośc widzieć).

rebeliant1994

Nie dałbym rady ocenić nisko filmu o tak wyjątkowowych walorach plastycznych i barwnych.

ocenił(a) film na 10
zweistein

Myślę, że Kubrick chciał pokazać naprawdę osobowość epoki, łącznie z jej światłem (świec) i obowiązującą wówczas powściągliwością, dystynkcją. Emocje na wierzchu to wynalazek romantyzmu.
Myślę, że w czasach Lyndona ludzie tak właśnie cierpieli, jak on to ukazuje. Kryjąc prawdziwą twarz, maskując swoje konflikty.
Dla porównania anegdota z epoki: pewien naukowiec z ówczesnych czasów tak się wstydził powiedzieć w towarzystwie pań, że chce sikać, że... pękł mu pęcherz i umarł.

ocenił(a) film na 10
zweistein

No nie do końca. Co pokazała przedostatnia scena...

ocenił(a) film na 10
aam38

Miałem podobne odczucia co do bezbarwności postaci Redmonda przy pierwszym seansie.
Jednak przy kolejnych, nie wiem czy to już na skutek nazbyt głębokiej analizy, czy chęci usprawiedliwienia pewnych wad tego dzieła, doszedłem do wniosku, że ta niezmienna mimiczna obojętność, zimność, z której Redmond wychodzi tylko w sytuacjach emocjonalnych, była zamierzona. Taki własnie miał być Barry- niespecjalnie inteligenty człowiek z upadłej artystokracji, który drogą przypadku i przebiegłości idzie przez życie, a z mijających go zdarzeń i okoliczności po prostu czerpie. Taki był- gdzieś wewnętrznie lekko zagubiony, wycofany ale mający chęć złapać te szanse, który los mu daje.

ocenił(a) film na 8
zweistein

zweistein trafione w punkcik :)

mim1312

Flaubert napisał książkę "Szkoła uczuć" - długą, jednostajną, monotonną, drobiazgową, śmiertelnie nudną - odniosła ona w swoim czasie klapę, a współcześnie nikt jej nie zna. Pracował nad nią bodaj 6 lat przez kilkanaście godzin dziennie.

Często jest tak, że gdy ktoś usłyszy muzykę ze słuchawek za 8 tys (albo za 80 tys, bo takie też są) czuje się mocno rozczarowany i woli swoje słuchawki za 200zł. W tych drogich wszystko jest neutralne, zwykłe, monotonne, pełno w nich męczących szczegółów, a to co najlepsze - gdzieś w tle, tymczasem tanie słuchawki podbijają basy i górę, przez co wydają się ekscytujące i emocjonujące.:)

użytkownik usunięty
mim1312

Mam bardzo podobne odczucia. W kinie poszukuję czegoś więcej niż tylko ośniewających kadrów. Wybieram więc np. F. Felliniego, którego filmy są zarówno piękne, jak i głębokie. Mają duszę. Pozdrawiam.

ocenił(a) film na 10
mim1312

Polecam "Szatańskie tango" :)

ocenił(a) film na 7
ocenił(a) film na 5
mim1312

recenzja pięknie trafiona tez tak odbieram to dzieło,i myślę jaki by był odbiór osób które przed obejrzeniem filmu nie znałyby nazwiska reżysera,dla mnie popis Kubricka opanowania formy formy warsztatu każdego elementu filmu obraz montaż muzyka scenariusz.tak przepracowane przez umysł reżysera że zostaje film bez tego ognia które posiadają filmy /Herzoga/PASOLINIEGO/KUROSAWY/ I innych poetów kina

zen_12

Ja także muszę się zgodzić z recenzją mim1312; szanuje film za technikalia, i uważam że pierwsza godzina filmu była świetna pod każdym względem, niestety od momentu w którym nasz bohater poznaje Balibari'ego film zaczyna nużyć, staje się niezwykle przewidywalny, nie ma tempa, relacje pomiedzy bohaterami są płytkie, brakuje jakiejś iskry, pomysłu, duszy, czegokolwiek. Nie ma postaci w drugiej połowie filmu której można dopingować, wszyscy po prostu nieznośni do takiego stopnia że człowiek kompletnie traci wątek i nie obchodzą go losy żadnej z tych postaci. Najsłabszy film Kubricka jaki widziałem do tej pory: 




Mój ranking: 1. 2001: A Space Odyssey   2. Eyes Wide Shut  3. Paths of Glory  4. Clockwork Orange  5. Dr. Strangelove  6. The Shining  7. Barry Lyndon

ocenił(a) film na 10
mim1312

Najlepszy fragment recenzji ''Nie hejtujcie mnie...''. Po prostu nei wszedłeś w film. Nie wiem w jakich okolicznosciach oglądałeś film, bo do niego trzeba kinowej aury i cierpliwości. Film jest mistrzowski pod katem, gry aktorskiej, rozmaitych wątków psychologicznych i kreacji. Znakomita muzyka i klimat. Jak zwykle u Kubricka.

mim1312

Podpisuję się pod Twoją opinią obiema rękoma. Bardzo długi, nudny, żmudny film o niczym. Główny aktor bez emocji, które pokazał tylko w scenie śmierci syna, ok - rzucił się na pasierba ale samych uczuć/emocji tam nie widać tylko zwykłą bijatykę. Jak ktoś mógł bronić jego pełnej emocji relacji z kuzynką, gdy właśnie wtedy po 5 minutach pomyślałem, że jest on niczym kłoda drewna, bez emocji, uczuć, niczego. Już ta Nora lepiej grała i więcej emocji wykazała w ciągu tych swoich 5-ciu minut na ekranie niż on całego filmu. Zdjęcia piękne, pejzaże jak obrazy, przyroda, kostiumy, scenografia, muzyka, klimat epoki oddany świetnie. Ale to tyle. Dałem 5 tylko za owe właśnie plusy tego filmu.

ocenił(a) film na 9
mim1312

Uważam, że to bardziej kwestia gustu czy nawet dnia w jakim nastroju się było czy etapie życia oglądając ten film. Ja go chłonąłem i każda scena mnie wciągała. Po 3 godzinach chętnie bym oglądała dalej. Mi np Łowca Jeleni w ten sam sposób kompletnie nie podpasował czy Dawno temu w Ameryce mimo że jestem fanem gatunku

Pobierz aplikację Filmwebu!

Odkryj świat filmu w zasięgu Twojej ręki! Oglądaj, oceniaj i dziel się swoimi ulubionymi produkcjami z przyjaciółmi.
phones