masz racje, ciezko zrozumiec bande biegajacych pachołów i zarzynających się nazwzajem. mało ambitne.
Sci-Fi ambitnymi filmami? pierwsze słyszę. Film może nie jest wysokich lotów ale za to fabuła napisana w nie szablonowy sposób jak na filmy survivalowe.
no jak ktoś sobie nie przyswoił np w całości Battlestar Galactica z lat 2004-2009 to faktycznie może uważać sci-fi za mało ambitną rozpierduchę. no nieważne. Battle Royale zasługuje na wysoką ocenę za swoją bezkompromisowość i próbę ukazania niby oczywistego a jednak nie przez wszystkich dostrzeganego faktu, że zwierzęcy instynkt kryje się w każdym człowieku, nawet pozornie niewinnym dzieciaku. kwestia uaktywnienia tego instynktu. w sumie ciekawy problem, może skłonić co poniektórych do tego żeby pomyślał, czy w nim też by się nie rozbudził zabijaka gdyby został postawiony w tak ekstremalnej sytuacji i czy jego wyuczona chociaż wątła moralność przetrwałaby próbę. można by się rozpisywać, ale nieważne, takie moje wrażenie, ja sobie ten film cenię wysoko.
"Battle Royale zasługuje na wysoką ocenę za swoją bezkompromisowość i próbę ukazania niby oczywistego a jednak nie przez wszystkich dostrzeganego faktu, że zwierzęcy instynkt kryje się w każdym człowieku, nawet pozornie niewinnym dzieciaku."
Ty tak na serio? Sam punkt wyjścia tej historii jest tak absurdalny, a zachowania postaci tak sztuczne, że nie może tu być mowy o wiarygodnym ukazaniu czegokolwiek. Dawno nie widziałem takiego chłamu.
Nie wiem co ma wspólnego sci-fi z absurdem. A ten film to można sobie co najwyżej jako komedię oglądać, a i to tylko przez chwilę, później nudzi.
Absurd z definicji - coś jednoznacznie niemożliwego. Myślę, że Sci-Fi tu pasuje.
No to się mylisz, bo absurd to coś pozbawione sensu, a nie niemożliwe. Fantastyka naukowa rzadko bywa absurdem, a przynajmniej ta jej część, którą znam i lubię. Nie powiesz mi, że np. Lem, Zajdel, Card albo Asimov pisali bez sensu.
Powiem Ci, że zajrzałem do słowników i jest napisane jak byk: brak sensu., pokrycia w rzeczywistości, niedorzeczność itd. Czyli wydaje mi się, że oboje mamy rację.
Nie bardzo. Dużo rzeczy, które można określić mianem absurdu, jest możliwych. Zresztą nieważne, ten film jest słaby i nie ma żadnego sensu - oto mi chodziło. A nie każde sci-fi jest takie.
Przecież sci-fi to chyba najambitniejszy gatunek, jakie zna kino. To, że powstaje sporo efekciarstwa w tym gatunku nie zmienia faktu, że powstają w nim też jedne z największych arcydzieł.
Ponieważ są gusta i guściki, każdy ma inny i przeważnie się o nich nie dyskutuje. Ludzie, którym film ten się podobał zagłosowali tak a nie inaczej, a że widocznie wielu się spodobał sprawiło to, że ma taką średnią.
Jeśli chodzi o Battle Royale to widzę, że mamy odmienne zdania, natomiast filmy Smarzowskiego i Salę Samobójców odbieramy tak samo (taki szybki rzut oka na Twoje oceny).
Pozdrawiam :)
Najwidoczniej jest sporo ludzi, którzy odczytują ten film jako coś więcej, aniżeli totalną sieczkę.
A po co ludzie tacy jak "ty" zadają tego typu pytania? Jakich rewelacji spodziewasz się w odpowiedziach? skoro na każdą z nich zareagujesz wiadomo w jaki sposób.
Sam fakt że film został uznany przez Filmweb za sci-fi, a tak wiele osób kieruje się jego teoretyczną przynależnością do tego gatunku jest dla mnie raczej niezrozumiały, zaś co do filmu i Pana Kubełka, odsyłam go do tego tematu http://www.filmweb.pl/film/Battle+Royale-2000-34393/discussion/Klasowa+wycieczka,2262842 - nie mam nic do dodania.
Pomysł fajne, ale wykonanie...
Fatalne, sztuczne aktorstwo dzieciaków razi. Bardzo slaba muzyka (jak z lat 60-tych, ktos ginie i jest głosne TADAAAAM!). No i denerwuje brak wyjasnienia PO CO w ogóle odbywała się gra? Bo dzieci nie szanują dorosłych, no proszę was...
Fakt, ze film jest japoński, nie oznacza od razu, że jest bardzo dobry.