Na „Beyond Skyline” popłakałem się. Łzy ściekały mi po policzkach całymi strumieniami. Powodem nie były bynajmniej wyjątkowo poruszające momenty, lecz szczególna kuriozalność i bzdurność wielu scen, które powodowały mimowolne salwy śmiechu. Film niestety tylko krótkimi momentami jest w jakimś stopniu wiarygodny. Chociaż trudno w to uwierzyć O’Donnell stworzył film o klasę gorszy niż część poprzednia z 2010 roku. Zapraszam do pełnej recenzji:
https://alienhive.pl/film-beyond-skyline/
A ja uważam, ze pierwsza część to był wysokobudżetowy gniot, a druga część jest znacznie lepsza. Tylko nie należy zapominać, ze to ma być rozrywka.
Też uważam, że "Skyline" nie był dobrym filmem, jak pamiętam dostał ode mnie 3 lub 4/10, ale po części drugiej będę go lepiej wspominał niż dotychczas ;). Odnośnie rozrywki - jak najbardziej, ale też chodzi o jej poziom. Niestety nie mogę powiedzieć, że "Beyond Skyline" to rozrywka nawet na przyzwoitym poziomie.
No wiesz. Jeśli ocenili byśmy Skyline na 1/10, to dając drugiej części 4/10 oceniamy ją cztery razy lepiej, czyli "o wiele lepszy" :) A do przyzwoitego poziomu jeszcze daleko :D
Obca rasa hoduje na planecie Ziemia bydło zwące siebie ludźmi. Obca rasa potrzebuje jedynie mózgów do sterowania maszynami, które wykorzystuje w wojnie, z jakąś inną obcą rasą. To jest aż tak bzdurne? Decydując się na science-fiction trzeba mieć otwarty umysł.
W recenzji do której odsyłasz możemy przeczytać: "Detektyw Mark Corley (Frank Grillo) próbuje uwolnić swojego syna porwanego przez najeźdźców z kosmosu, którzy przeprowadzają inwazję na Ziemię. "
To zdanie świadczy o tym, że osoba pisząca tą recenzję nieuważnie oglądała film, lub go nie zrozumiała.
Otóż to nie jest inwazja lecz żniwa.
Zgadzam się w całej rozciągłości. Scenariusz jest dziurawy do granic możliwości.