Bardzo proszę o wytłumaczenie dlaczego Niander Wallace zabił ledwo "narodzoną" replikantkę wbijając jej sztylet w brzuch?
Trochę "przespałam" ten moment, tzn. myślami byłam jeszcze w poprzednich scenach i tym samym nieco wyleciałam poza tok akcji.
Tej sceny też do końca ne rozumieniem, jednym z możliwych wyjaśnień jest takie ze po prostu mógł, jest miliarderem zblazowanym który robi co chce bo nic praktycznie go nie ogranicza.
Tym torem rozumowania też poszłam, ale z drugiej strony ona się przecież dopiero "urodziła", więc skąd miał pewność, że będzie bezpłodna?
Bo musiał być jakiś wariat- tu standardowo bogacz wizjoner- i w ramach prezentacji multimedialnej problemu zdobywania Kosmosu, postanowił zaszlachtować trzęsącą się replikantkę- że niby anioł, że nowy model, a niezdolny do posiadania dzieci. Dał upust emocjom.
reżyser za bardzo nie miał pomysłu jak zdemonizować postać Wallace'a więc uciekł się do najprostszych metod, to samo przy stworzeniu Rachel, Deckarda goowno to obeszło tak czy siak, bo po co staruszkowi przy trumnie młoda repli
podobna sytuacja z monologami które z założenia miały być wstrząsające, a wywołują jedynie znużenie (jak u Deckarda pod koniec)
Potrzebę zdemonizowania postaci rozumiem, ale nie rozumiem motywu zabicia. No chyba, że faktycznie tym motywem był tylko chory kaprys szaleńca na zasadzie "moje - to sobie mogę popsuć".
Bardziej szłam w kierunku tego, że wydała mu się ona nie w pełni doskonała, niepłodna, ale skąd mógł to wiedzieć od razu po "narodzinach"?
bo to jest "logika" tegoż filmu
to samo z jednej strony chodzi o kontrolę replikantów, a z drugiej mozliwość rozmnażania oznacza brak tej kontroli, bo przecież trudno się nie skapnąć, że nowonarodzone repli mogą nie być bezwzględnie posłuszne i/lub mogą mieć instynkt macieżyński/emocje, co prowadzi (znowu?) do problemów
dodatkowo właściwie nie wiadomo za bardzo dlaczego repli byli niepłodni? genetyka? nie można invitro? analiza dna? czy jest w ogóle na to pozwolenie? po co mają być płodni? czy to sie opłaca?
ehhh...
Mi sie wydawalo ze chcial jakos przekupic Deckarda emocjami i sentymetem ale ten nie poszedl mu na reke wiec ja zabil nie wiem nad czym tu dumać. Ta secna chyba jest najbardziej trywialna i prostacka do odczytania. Gosciu kase ma wiec stworzyl replikantke ktora tylko z wygladau byla tylko potrzebna do przekabacenia Dekarda ale ten mial to w d!@#$ bo to nie byla Rachel tylko zwykal replikatka o wygladzie Rachel wiec caly plan w piz..
to musiało mu sie naprawdę cholernie nudzić w życiu, że bawił się w odtwarzanie jakieś repli dla pomarszczonego starego dziadka mając miliardy i status boga :)
Z tego co pamiętam to miała byc jakas forma przekupstwa ale to nie wypaliło to wiec wysłał naszego dziadka na przymusowe tortury na kolonie. Wgl ten moment mi sie nie podobał w filmie był tak głupkowaty że aż sie dziwie ze to przeszło. Wielki magnat strzelił focha bo Ford mu nie powiedział gdzie jest dziecko wiec będzie go torturowal - z tego co pamiętam chyba to tak było... tak czy siak jest kilka takich kwiatków w filmie gdzie mozna bylo to lepiej rozegrac :))
bo podobno film miał się zakończyć śmiercią Deckarda i dlatego końcówka jest trochę (trochę?) bez sensu, mieli smaka na trójkę, ale po przychodach raczej na szczęście nie będzie o tym mowy
No coz.. mogli to troche inaczej rozegrać tak szczerze, albo wykorzystać stare pomysły Scotta zamiast tworzyć cos na siłe. Choc nigdy nie wiadomo ile w tym tego jest. Wyszło jak wyszło nie za dobrze ani nie za źle a wręcz nijako jak bohater filmu. - przez ostatnie dni żyłem tym filmem i powiem że jednak to nie to samo co stary Blade Runner który umię zapaść długo w pamięci.
Nie miałam na myśli replikantki - klona Rachael, tylko tę pierwszą, nagą, która wypadła z worka foliowego :) I ta zginęła od ciosu sztyletem. Klon Rachael zginął od strzału w głowę.
Tak szczerze to zapomniałem o niej.. z faktu ze to była krotka bezsensowna scena.
Po prostu to był psychol. dodatkowo chciał mocno "zmotywować" tą swoją pomocnicę, żeby szukała urodzonego (nie wyprodukowanego) replikanta. może też ją chciał trochę nastraszyć, że jeśli tego nie zrobi, skończy jak tamta naga. zauważ że na końcu jak wychodzi, powiedział coś w stylu, żeby udowodniła mu że jest jego ulubionym aniołem.