Jestem kilkanaście godzin po seansie i mam dylemat z ocena nowego BR. Możemy w tym temacie rozłożyć film na części pierwsze, wypisac zalety i wady.
Na pewno do zalet zaliczam stronę techniczną i dźwiękową. Uwielbiam taki klimat postapokaliptyczny, tutaj twórcy świetnie pokazali te obszary, których nie można było zobaczyć w pierwszym filmie. Ścieżka dźwiękowa nie robiła takiego wrazenia jak Vangelis, ale generalnie dała radę. Mocne basy wgniatały w fotel, chociaż momentami przypominały mi motywy z Man of Steel, ale w końcu w obu filmach brzdękał Zimmer.
Jeśli chodzi o wady to pierwsze co mnie uderzyło to mało replikantów w replikantach. Niestety albo stety oceniam przez pryzmat starego Łowcy, a tam sztuczni ludzie byli ukazani w taki sposób, że wyróżniali się od człowieka. Nie wiem czy chodzi o charakteryzację, grę aktorów czy może podkreślanie tego w scenariuszu. W nowym jakoś nie czułem, że na ekranie widzę andków mimo ogólnie dobrej gry aktorkiej. A jeśli już piszę o grze aktorskiej to kolejną wadą jest postać jednookiej Freysy, jej kwestie wypowiadane wręcz w sposób teatralny cholernie nie pasowały mi do klimatu Blade Runnera.
Czekam w tym temacie na opinie innych filmwebowiczów, a sam muszę jeszcze poczekać z oceną, za mało czasu minęło od seasnu.
Do zalet strona dźwiękowa? Naprawdę? Akurat muzyka i gra aktorska Harrisona Forda to jak dla mnie dwa największe minusy. Zresztą Ryan Gosling też nic ciekawego nie pokazał.
No właśnie strona dźwiękowa jak to ładnie nazwałeś to nie tylko motywy muzyczne, ale tez dźwięki urządzeń czy pojazdów. Dla mnie bomba. Harrison to już gość w podeszłym wieku, a mam wrażenie, ze wielu chciałoby żeby prezentował się w roli jak w latach 80.
"No właśnie strona dźwiękowa jak to ładnie nazwałeś to nie tylko motywy muzyczne, ale tez dźwięki urządzeń czy pojazdów. "
łaski nie zrobili przy tym budżecie mogli zatrudnić kogo chcieli ;)
No cóż mogę tylko podziwiać że tak wysoko oceniasz ścieżkę dźwiękową, dla mnie nie współgrała, wręcz wybijało mnie to z oglądania tego filmu. Dawny Ridley Scott wyrzuciłby z planu tak grającego jak w tym filmie aktora jak Harrison Ford czy taką Sylvia Hoeks teraz dla Ridleya i jemu podobnych reżyserów tylko $ w głowie a nie piecza nad tym aby dzieło było perfekcyjne w każdym calu.
Dla mnie szkoda bo Blade runner bez kolejnej części mógłby zostać KULTOWYM na zawsze a tak teraz będzie jak z Rambo, Obcym czy Terminatorem tylko przepaść w dół.