Ten film to wizualna perełka. Technicznie stoi na najwyższym poziomie, czego można się było spodziewac po tym reżyserze. W połączeniu z genialną muzyką tworzy świetny klimat, widac, że bardzo skupiono się na tym, by uniknąć typowej dla dzisiejszych blocbusterow na%*$`]<©¡~ki. Tym co kuleje jest niestety mało wciągajacy scenariusz. Nie ukrywam, że gdy obejrzalem pierwszy raz jedynke, to troche mnie znudziła, lecz z każdym kolejnym seansem mòj podziw dla tej produkcji wzrasta. Być może będzie tak ròwnież z "2049", bo przez jakąś połowe bardzo długiego seansu wierciłem się w fotelu pròbując na siłę wkręcić swòj mòzg w wir wydarzeń. Nie znajdziemy oczywiście w "2049" tak legendarnych scen, jak te w wykonaniu Rutgera Hauera, choć kilka wbija w fotel, jak np. K stojący na moście wraz z wielkim hologramem Joi. Szkoda także, że postać mająca największy potencjał, a więc Niander Wallace z doskonałą rolą Jareda Leto zajmuje tak mało czasu ekranowego. Generalnie jestem na tak, jest to naprawdę solidny sequel w pełni oddający hołd oryginałowi i podobnie jak w jedynce ten film "robi" doskonały podkład muzyczny. Szkoda tylko, że chwalony zewsząd reżyser jest świetnym rzemieślnikiem, lecz nigdy nie był wizjonerem na miare Kubricka, czy Ridleya Scotta (podobnie Ch. Nolan).