...frustracie coraz bardziej zatracajacym sie w swoich marzeniach. Nieudana parodia niezlego "1984". Film zakrecony, lecz za dlugi; dluzyl sie i ciezko bylo wysiedziec. Oczekiwalem po Palinie i Gilliamie czegos co najmniej bardzo dobrego, na miare Świętego Graala lub chociaz Zywotu Briana. Film zdecydowanie ponizej oczekiwan, chociaz moze i oczekiwania wlasnie byly za wysokie... Mimo wszystko film nie bawil, za to niepotrzebnie wtracono elementy thrillera. Tak jak ktos juz tutaj napisal - mialo byc ciekawie, nietypowo, oryginalnie. Nie udalo sie. Film nie bawil, nie straszyl, nie zaciekawil. Nie bede sie juz przyczepial do takich drobiazgow jak bledy montazowe czy slaba jakosc niektorych efektow specjalnych, chociaz wysoki budzet tego filmu powinien zapobiec takim wpadkom. Na uwage zasluguje niezla muzyka, czasami tez podobala mi sie scenografia, niektore (niestety, nieliczne) gagi. Tak naprawde, nie zasmialem sie porzadnie na tym filmie. Kilka razy sie usmiechnalem, kilka razy cicho zachichotalem - i tyle. Wystawiam 3/10, teraz fani moga mnie zjechac. Pozdrawiam ich.
Niestety nie można porównywać Brazil do komedii Monty Pythona, bo zwyczajnie nie jest to komedia, a tym bardziej parodia. Jeśli nie znalazłeś w tym filmie nic ciekawego, to raczej nie jest to wina filmu tylko źle trafionych oczekiwań. Poza tym dla mnie to 10/10 za nieprzeciętny pomysł, wspaniały klimat i całe mnóstwo elementów, które sprawiły, że ten film jest jedyny w swoim rodzaju.
Szanuję Twoje zdanie, ale argument, że mało się pośmiałeś nie jest dla mnie żadnym argumentem. Czasy Monty Pythona się skończyły, teraz jest Terry Gilliam solo. A on jest bajarzem, a nie komediopisarzem sensu stricte.
To jest właśnie to. Dlaczego ludzie, gdy tylko widzą nazwisko Gilliama, czy dajmy na to, Woody'ego Allena, od razu oczekują komedii? Dlaczego przy ich filmach w programach telewizyjnych zawsze stoi jak byk: "komedia"? Potem tylko słychać głosy: "Do niczego ten film, nie było w nim nic śmiesznego". Do diabła, nawet, jeśle nakręcą dramat, w którym wszyscy umierają, świat się wali, słońce eksploduje, wszycy płaczą, to i tak będzie: "komedia". Należy zapamiętać Gilliam to nie Monty Python. Owszem, są czasem elementy humorystyczne, ale jest to raczej humor wisielczy.
Ale muszę przyznać, czasami film tracił tempo... Ale zakończenie to dla mistrzostwo, jedno z najlepszych zakończeń, jakie dane mi było oglądać.
Bombę, którego avatarem jest pan Giertych, chyba zmyliło słowo "komedia" w opisie. Informacja dla tych, którzy jeszcze nie widzieli: komedia to to raczej nie jest (2-3 sceny komiczne). J. Pryce określił film jako 'w połowie sen, w połowie koszmar' - i to oddaje najlepiej jego klimat.
Ps. [reklama] jeśli jednak potencjalny widzu zastanawiasz się czy 'Brazil' obejrzeć, nie lubisz monty pythonów (są tacy?), lubisz DeNiro i interesujesz sie wojną z terroryzmem to: TAK ten film jest dla ciebie ;)
DeNiro jako terrorysta :), ..i chyba całkiem dobrze mu to szło, gdyż:
"Czy rząd wygrywa walkę z terrorystami?
- O tak! Uprzedzamy wszystkie ich ruchy. Nie dajemy im chwili oddechu.
- Mogę powiedzieć, że ich dni są policzone.
- Ale kampania zamachów bombowych trwa od 13 lat!
- ...Fart nowicjusza" :))