Obejrzałem "Dzieciaka". Z początku byłem nastawiony bardzo negatywnie, jednak już od pierwszych minut moje nastawienie uległo zmianie. Po obejrzeniu filmu złapałem popularnego "doła". Spojrzałem na siebie i usiłowałem wyobrazić sobie to, co będzie ze mnie za dwadzieścia lat... ile marzeń i pragnień z dzieciństwa i młodości uda mi się zrealizować? Czy będę szczęśliwy? ("Do bani. Wyrosłem na ofermę bez psa, bez dziewczyny i nawet nie jestem pilotem odrzutowca"...) Takie pytania chyba powinni sobie zadać wszyscy, i choć sam film jest po prostu "słodki", to odpowiedź na wątpliwości z całą pewnością taka już nie jest.