Dyer kojarzy mi się tylko z filmami o mordobiciu i dokumentem na Discovery (o mordobiciu). Film moim zdanie zasługuję tylko/aż na 6/10. Temat nie głupi tylko trochę fabuła naciągana. Przesadnym trochę jest, że nagle wszyscy chcą zabić tego gangstera, rozumiem typa któremu zabili żonę i dziecko ale reszta? W ogóle kreacja Seana Bena też taka sobie... wraca żołnierzyk z wojny, żonka się mu puściła a on chodzi i zabija wszystkich, dziwne. Tak czy siak dostaje ode mnie 6, trzyma w napięciu i bawi się uczuciami.