SPOILERY!!!!!
Oj tam kolega z FilmWeb'a za surowy jesteś w tym przypadku. Chociażby losy tej wychudzonej blondynki nie są nieporozumieniem, traci palce i stara się otworzyć drzwi na gałkę, potem klikać na klawiaturze (Loverboy wiedział, że będzie śmiesznie :D) a na koniec załamka i się dusi. Sama postać Loverboy'a też jak dla mnie na plus, takie skrzyżowanie Leatherface'a (maska) i Jason'a (który często przerywał nastolatkom w nieprawilnej miłości ;] ) i fajnie, że gra go Slaine (jestem fanem horrorcoru/hardcore rapu) przez co będę musiał jeszcze przesłuchać OST. Przyznam początek cytat Bundy'ego i pierwsza śmierć w filmie zapowiadały coś fajnego (młody Slaine przypominał mi trochę młodego Michaela Mayers'a z remake'u Rob'a Zombie) i pierwsza połowa filmu była co najmniej nędzna... fajne cyce!! fajne cyce!! fajne cyce!!! szkoda, że ich nie pokazali ;]... ale jak już Loverboy wkracza na ścieżkę destrukcji, normalnie aż serce się raduje kiedy zabija kolejne nędzne aktorki ;]... śmierć przez dildo też na plus hehe. W moim mniemaniu film jest solidnym hołdem dla lat 80 i slasher'ów klasy B, które jak znajdę zawsze z miłą chęcią oglądam :). 5/10