Ja lubię Tarrantino ale ten film był dość średni - były momenty fajne ale spodziewałem się czegoś lepszego ... tylko dla fanów Tarrantino
Tarantino jest producentem, być może powinein był bardziej czuwać nad tą produkcją, ale cóż, to już jego strata..
Mnie film całkiem się podobał, fabuła faktycznie rozlazła, niedopracowana, po łebkach tak jakby, ale całość ogólnie znośna, przyjemnie się oglądało.
Ocena 7/10 w głównej mierze wynika z mojej miłości do motocykli, gdyby nie to dostałby pewno 5/10 :)
Pozdr.
Miałem bardzo wygórowane oczekiwania - gang motocyklowy, Michael Madsen, podpisał się pod tym Tarantino (chociaż to akurat jeszcze o niczym nie świadczy - Hostel też produkował QT). Do tego trailer był znakomity i pamiętam (a było to ze dwa lata temu) jak usiadłem z uśmiechem na twarzy aby rozkoszować się seansem. Niestety. Widoczki super, piękne zdjęcia, doskonała muzyka ("Jenny Take a Ride" w czołówce;) klimat jest jako taki (chociaż bardzo po łebkach wątek klubu motocyklowego potraktowany).. Niestety, fabuła bez sensu, aktorzy jacyś sztuczni - ogólnie Bishop chciał chyba zrobić teatr jednego aktora, będąc reżyserem i odtwórcą głównej roli. Wyszło to marnie.
Dla Tarantino ten film to plama na honorze, skoro reklamuje go swoim nazwiskiem. Nie wiem czy reżyser myślał, że po prostu wystarczy nawrzucać do gara, okrwawione zwłoki i nasilikowane cycki by wyszedł dobry film, czy może po prostu chciał sobie trochę podupczyć młode aktorki przed kamerą. Dla mnie ten film to dno.