Elektrowstrząsy, lobotomie, "terapie" hormonalne: w latach 70. XX wieku w Stanach Zjednoczonych depsychiatryzacja homoseksualizmu stopniowo położyła kres nieludzkim praktykom medycznym, powodując jednocześnie narodziny ruchów religijnych, twierdzących, że potrafią „wyleczyć” z grzechu i niedopuszczalnych dewiacji. Od tego czasu... Elektrowstrząsy, lobotomie, "terapie" hormonalne: w latach 70. XX wieku w Stanach Zjednoczonych depsychiatryzacja homoseksualizmu stopniowo położyła kres nieludzkim praktykom medycznym, powodując jednocześnie narodziny ruchów religijnych, twierdzących, że potrafią „wyleczyć” z grzechu i niedopuszczalnych dewiacji. Od tego czasu najbardziej aktywne spośród nich rozprzestrzeniły się na wszystkich kontynentach na zasadzie franczyzy. Szczycące się dobrą reputacją w Stanach Zjednoczonych lub Polsce, sieci te działają również we Francji i w Niemczech. Mimo iż metody ich pracy się różnią, cel pozostaje ten sam: nawrócić homoseksualistów na heteroseksualność lub, jeśli to zawiedzie, zmusić ich do wstrzemięźliwości seksualnej. Kiedy 15-letni Benoit powiedział rodzicom o swojej orientacji seksualnej, ci przez 3 lata wysyłali go na religijny obóz dla homoseksualistów. Deb, córka ewangelicznej, homofobicznej pary z Arkansas, popadła w głęboką depresję po złej sesji egzorcyzmów. Jean-Michel Dunand, obecnie animator homoseksualnej i transpłciowej wspólnoty ekumenicznej, również poniósł druzgocące skutki diabelskich egzorcyzmów; myślał, że ma obsesję na punkcie demona homoseksualizmu i przez kilka lat walczył ze swoimi potrzebami seksualnymi, ponieważ uważał je za niezgodne z jego religią. Ewa z Polski była zmuszana do chodzenia na uzdrawiające msze i sesje z seksuologiem specjalizującym się elektrowstrząsach. Pełni wstydu i poczucia winy, wszyscy cierpieli z powodu poważnych następstw psychicznych: nienawiści do samego siebie, alkoholizmu, depresji czy myśli samobójczych... czytaj dalej