Z książki Terry'ego Brooksa: "Wróżka wstała nie zwracając na niego uwagi i udając, że całkiem o nim zapomniała. Otrzepała się i weszła do kuchni [w domku dla lalek], gdzie lalka Barbie podawała obiad innej lalce, Kenowi, który siedział przy stole. Wróżka przestawiła lalki i teraz Ken obsługiwał Barbie. Pokiwała głową i wróciła do Piotra."
Czy to nie wspaniałe:) Tego typu scen jest duzo więcej... Nie chodzi mi bynajmniej o feminizm, tylko po prostu o dystans do rzeczywistości:).