rozwałkował i zamulił mnie ten film totalnie, ale mniejsza z tym moja strata czasu, ale najbardziej rozwalił i rozśmieszył mnie ten robot, który wygląda jak zrobiony z wielkich klocków lego albo z desek, a patrząc na głównego bohatera pana Matthew, to stwierdzam, że nadał by się do fabularnej wersji "Lucky Luke-a", założyć mu tylko kapelusz, źdźbło trawy w zęby, wsadzić go na jakąś habetę i dalej w drogę BANG BANG LUCKY LUKE ...ha ha ja pierdzielę