Nie pisze komentarzy przy wielu filmach, robie to tylko, jezeli film naprawde mnie poruszyl,
wciagnał, a nawet zmusil do glebokiej refleksji. Tak wlasnie uczynil Interstellar.
Uwielbiam tematyke kosmosu, podrozy miedzy galaktykami, predkosci swiatla, gwiazd i
wszystkiego tego, co jeszcze niezbadane. Czekalem na film, ktory spakuje moje manatki,
posadzi mnie jako jednego z pasażerów i zabierze w miejsca niezbadane, nieodkryte, pozwoli
zastanowić się nad sensem istnienia, przysiaść i jeszcze raz docenić to co mamy.
Ten film ma wszystko, co powinien miec wzorowy SC-FI. Bardzo dobra gre aktorska (Nawet Anne
Hetheway, której nie lubię), niesamowite efekty specjalne, pokazanie podróży
międzygalaktycznej w taki sposób, w jaki nie udało się jeszcze nikomu, przewspaniałą muzykę,
która tworzy nieziemski klimat i nawet relację Ojca z dziećmi, która, wydawałoby się dosyć
prozaiczna, ciśnie łzy do oczu - zrozumieją Ci z dziećmi :) dobrą i spójną fabułę.
Chciałbym żeby naprawdę było tak jak w filmie i nawet tak sobie wyobrażałem to, co czeka nas
po tamtej stronie wszechświata.
Wszystkich niepewnych zachęcam do pójścia do kina. Chociaż jesteśmy naprawde rozni i z
pewnoscia bedzie wielu, ktorym film moze sie nie spodobac - warto sprobowac, to nie bedzie
stracona kasa.
Dziękuję Nolanowi, za zabranie mnie w te podroz, gratulujac mu jednoczesnie niesamowitej
wyobrazni i, jak stwierdzil sam Matthew w jednym z wywiadow, niepojętej dla zwyklych ludzi
kreatywnosci, ktorą potrafi przeniesc na ekran.
Na takie filmy chodzi sie do kina. Kino powstalo właśnie dla nich. Dziękuję. Szkoda, ze to tylko
trzy godziny. Trzy godziny, które trwały jakby minutę, prawda Murph?
Podpisuję się pod tym. Od siebie dodam że od naprawdę bardzo dawna żaden film nie wywołał u mnie tylu emocji, a zakończenie dosłownie ścisnęło mnie za serce. Dzięki Nolan, przypomniałeś że takowe w ogóle mam :).
Osobiście bardzo podobało mi się ujęcie saturna i zewnętrzny wygląd czarnej dziury, ale największe wrażenie zrobiła na mnie muzyka(i te wszystkie momenty kiedy nagle robiło się kompletnie cicho). Końcówka średnio mi się podobała , a i rola Toma w filmie nie miała dla mnie większego sensu.
Co do muzyki to zgoda, ale efekty dla mnie nie były jakieś, że powiedziałbym wow.Na dzisiejsze standardy niczym się nie wyróżniały.
Dla mnie: sceny w kosmosie, czarna dziura, tunele czasoprzestrzenne, efekty przechodzenia i odwiedzane miejsca.
To moja subiektywna opinia. Nie jestem ekspertem filmowym, ani ekspertem od efektow. Przenioslem tu tylko swoje odczucia, ktore moga byc rozne dla kazdego.