Szczerze powiedziawszy, nigdy w życiu nie widziałem tak zróżnicowanych ocen i to jeszcze przed premierą. Albo go kochają, albo nienawidzą (tak jak nasza redakcja) i to w każdym aspekcie, czy to jest muzyka, czy fabuła etc. Wydaje mi się, że jest bardzo kontrowersyjny i diametralnie różni się od tego co wyobrazili sobie widzowie przed premierą, co może być powodem takiej ocenowej mieszanki. Jednak co raz bardziej obawiam się, że mogę się zawieść na produkcji. Cóż, wszystko okaże się o 18:30 w IMAXIE :3
Dokładnie. Myśle, ze ja będe miał tak samo - albo się kompletnie rozczaruję na Nolanie jak w przypadku TDKR, ale film mnie kompletnie powali (przynajmniej pod kątem emocjonalnym). Ide na film dość pozytywnie nastawiony, bo Interstellar mnie zaciekawił, ale zobaczymy jak to będzie.
Właśnie skończyłam przeglądać polskie i amerykańskie recenzję na różnych stronach i zdania się mocno podzielone. Podobnie było z "Wilkiem z Wall Street" jedni kochają, drudzy nienawidzą. Mam nadzieję, że film mi się spodoba i mnie nie zawiedzie. Jutro na 18:00 bilety już zarezerwowane, także zostało mi tylko czekać. Po seansie dam znać czy mi się podobało.
Również podobnie było z Prometeuszem tyle,że w tamtym nie uświadczyliśmy patosu i ckliwości i tego się najbardziej boję....
No właśnie każdy zarzuca filmowi, że jest tam napchane tyle patosu jak nigdy. Dialogi zamieniają się w nadęte przemowy, Caine po raz kolejny w roli "mędrca" i to wszystko powoduje takie rozczarowanie. Tam gdzie miał być największy dramatyzm ludzie reagują śmiechem. Wizualnie podobno przewyższa "Grawitację" co cieszy. Strach przed seansem jest wielki. Chris nie zawiedź mnie.
Te przemowy były już wk..... w drugiej i trzeciej odsłonie Batmana to chyba jego pięta achillesowa.
Patos i ckliwość jest z reguły wpisana w filmy Nolana, także można się już na to przygotować. Zobaczymy czy tym razem nie przesadził. ;)
Masz racje na początku nie było tego dużo, ale potem stopniowo co raz więcej. W "TDKR" było apogeum. ;) Ale mi się w sumie podobało.
No za pierwszym razem wręcz mnie odrzuciło ale za drugim razem o dziwo lepiej weszło.
Z filmami jest tak jak czasami z piosenkami, z pierwszym razem wydają się średnie, ale jak posłuchasz parę razy to się bardziej ci się coraz podobają. Nolan ma po prostu taki styl, że każda postać musi powiedzieć swój jakiś życiowy "monolog". Jak ktoś takiego czegoś nie lubi no to sobie powinien darować jego filmy. ;)
byłem zdecydowany iść ale SPOILER- jeśli reżyser przez 3 godziny nie raczył wytłumaczyć co tej ziemi tak naprawdę dolega co bez jaj ... znowu jakieś badziewie gdzie tylko efekty i dziurawa fabuła
Co tu do tłumaczenia? Wysoki poziom zanieczyszczenia, niszczycielskie burze - rośliny powoli giną, nie są w stanie tak szybko się zaadaptować. A efekciarstwa w tym filmie nie ma, za to jest mnóstwo ciekawych ujęć osiągniętych przy oszczędnym wykorzystywaniu komputera.