wahałam się między 6 a 7, ale oceniam trochę niżej bo się ciągnął jak flaki w oleju. Jednak jest godny uwagi i wszystko wyjaśnia się na końcu filmu.
G. się wyjaśniło, moim zdaniem film był tak cholernie przewidywalny że poezja. Niczym mnie nie zaskoczył.
Ok kreacja Bale'a genialna i szacun za poświęcenie. Ale film był po prostu nudny.
Filmu nie ogląda się tylko dla ładnych kadrów i genialnych kreacji, film to przede wszystkim fabuła.
wyjaśnia na końcu filmu? Przecież od początku widać, ze bohater ma dosc porządne omamy! Więc nie było to wcale zaskakujące! A to, że okazało się że potrącił chłopca to nie uznaje tego za nagłe olśnienie w kwestii zrozumienia fabuły. Bardziej dopełnienia! Pomimo to, daje 7, za role!, za klimat!, za fabułę!
Zgadzam się w autorką posta. Również oceniłem na 6. Za końcówkę, za genialnego Bale'a, jednak jakby nie było film jako całość ciągnie się jak cholera. O tym, że film jest nieciekawy świadczy fakt, że oglądając go mam ochotę przewijać poszczególne kadry. I fajna końcówka tego niestety nie nadrabia.
Mnie film wciągnął, nie przynudzał, a uwagę przykuwała szalenie sugestywna gra Bale'a, który chyba na nowo zdefiniował pojęcie poświęcenia dla roli. Jego fizyczna metamorfoza jest niesamowita, a siła woli powinna wprawić w zakłopotanie wszystkich, którzy przez większość życia toczą bezkuteczne boje z nadwagą. Chylę czoła. Szkoda tylko, że rozwój fabuły mnie nie mógł zaskoczyć, ale to dlatego iż wiem jakimi powikłaniami grozi długotrwały brak snu dla ludzkiego mózgu. Film bardzo dobry.
Mathiej w 100% się z Tobą NIE zgadzam. Czasami filmy ogląda się WYŁĄCZNIE dla pięknych kadrów, czasami wyłącznie dla świetnych kreacji - w dzisiejszych czasach (kiedy prawie wszystko zostało powiedziane) dla mnie liczy się równie ważnie FORMA - co nie znaczy że się podniecam na avatarach czy incepcjach.
7/10 - (dodatkowy punkt za chudego_)
Powiem szczerze, dla mnie genialna kreacja, i genialna forma przy filmie który, nie ma specjalnie wiele do powiedzenia, jest dla mnie kreacją i formą zmarnowaną , tak samo film z dobrą fabułą ale opowiedzianą że pożal się boże i płaskimi postaciami ma fabułę zmarnowaną.
Przyznam rację, niektóre filmy, faktycznie tylko obejrzałem dla pięknych kadrów, ale były tylko to filmy dokumentalne np. Genesis, który mnie zgniótł i przeżuł. (choć oczywiście przyjmuje do wiadomości, że na pewno da się do czegoś przyczepić), no ale nie ważne o konkretne tytuły.
Jeśli chodzi o kreacje, szczerze nie pamiętam filmu, który obejrzałem tylko i wyłącznie dla kreacji, jednak dobre kreacje, zazwyczaj jednak chodzą w parze z co najmniej wciągającą fabułą (chociaż, zapewne bardziej to polega na wzajemnym oddziaływaniu, dobra kreacja sprawia że bardziej dajemy się wciągnąć, dobra fabuła, lepiej nam oddaje kreacje).
Myślę, że jest to kwestia, priorytetów. Kto czego szuka w filmie.
Oczywiście zgodze się z Tobą. W tym przypadku wszystko jest strasnie przewidywalne bo chyba nie ma osoby która nie wiedziałaby co należy dopisac do tych liter, kiedy on próbuje MiLLER/ MothER itp.
A wracając do tej dygresji - taka pierwsza myśl - "Pieskie popołudnie" - ile wnosi rola Al Pacino do tego filmu? Moim zdaniem bardzo, bardzo wiele...Z jednej strony fabuła jest ok, scenariusz też. Ale czym byłby ten obraz bez jego kreacji?
Prawdopodobnie byłby niezłym kryminalnym dramatem S.Lumeta. A czym jest dziś? Bardzo dobrym dramatem z genialną (niektórzy twierdzą ) że najlepszą rolą w historii tego aktora i w ogóle. Zawsze przy okazji takich filmów będzie się mówiło o kreacji.
Sięgnąłem po ten film bo gdzieś przeczytałem że genialnie gra pacino, nie sięgnąłem po niego bo interesują mnie sensacyjne filmy z napadami na bank (oparte na autentycznych wydarzeniach) - bo właśnie "tylko" tym byłby ten film bez tej roli :)
Tutaj trochę podobnie/ pewnie sam dałbym kilka oczek mniej gdyby nie wychudzony AmericanPsychopata i Mroczny Rycerz
No tak, ale zauważ, że tak jak sam napisałeś byłby niezłym kryminalny dramatem S.Lumeta. Jakby film nie był dobry, to nawet Al Pacino by mu nie pomógł.
Najłatwiej jest mi przybliżyć to do potrawy. Jeśli kucharz jest kiepski to nie pomorze tu żadna przyprawa. Jeśli kucharz jest dobry, to i z tego co ma, zrobi przyzwoite danie. No, oczywiście najlepiej jest jak sam jest dobry i ma przywoite świeże produkty, najlepsze przyprawy z różnych zakątków świata. Wtedy jest wstanie stworzyć kulinarne arcydzieło.
Kreacja, aktorstwo takiego Pacino czy Bale'a jest właśnie taką przyprawą. Której się nie serwuje jako danie główne. Która owszem może nadać główny smak potrawie.(to ostatnie zdanie, nie jest już tak istotne, ale musiałem dodać, żeby całe porównanie miało ręce i nogi :) )
"Sięgnąłem po ten film bo gdzieś przeczytałem że genialnie gra pacino, nie sięgnąłem po niego bo interesują mnie sensacyjne filmy z napadami na bank (oparte na autentycznych wydarzeniach) - bo właśnie "tylko" tym byłby ten film bez tej roli :)"
No tak, ale prawdopodobnie jakby film sam w sobie nie był dobry, to zapewne sama rola Pacino, również nie byłaby tak doceniona.