Film naprawdę świetny, wciągający, fabuła dobrze poprowadzona, muzyka dobrze dobrana... I niby
wszystko by było genialne gdyby nie... Oblivion... Tak po naszemu "Niepamięć" z Tomem Cruise'm...
Zerżnięty z Moon strasznie i w przypadku gdy jako pierwszy obejrzymy Oblivion niestety trochę traci...
A może i zyskuje bo moim zdaniem miażdży Oblivion...
Więc jak możecie to najpierw oglądajcie Moon a potem Oblivion :)
Właśnie obejrzałem Moon i niestety nie oceniam go zbyt wysoko przez to, że wcześniej widziałem Oblivion, który pierwotnie wydał mi się lepszy :-(
Jak można tak bezczelnie zerżnąć fabułę klonów na obcej planecie...
Co prawda to nie pierwszy, który czerpie fabułę z innych filmów... Niemniej jednak potrafię zrozumieć zerżnięcie fabuły albo przerobienie fabuły ze "starych" filmów liczących sobie kilkanaście, kilkadziesiąt lat... Żeby odświeżyć stare dobre pomysły ewentualnie dodać coś ciekawego do dobrych pomysłów... Ale żeby tak zerżnąć niespełna po 3 latach od Moon... To już chamstwo :)
Szczególnie, że pozbawia Moon wielu smaczków bo tylko siedzi człowiek i myśli "aha to pewnie będzie tak i tak, tak samo jak w Oblivion" :( Szkoda...
zgadzam się, świetny, film z wyższej połki w swoim gatunku, oblivion może mu buty czyścić ;-)
Porównywanie "Oblivion" do "Moon" to obraza dla "Moon" :) "Moon" jest kawałem świetnego sci-fi, film niszowy, niekomercyjny. Bije po głowie widza i bije na głowę "Niepamięć".
Nie widzę nic co byłoby zerżnięte. wątek klonów występuje w co trzecim filmie s-f to powód żeby nazywać to kopiowaniem pomysłów. Tu chodzi o fabułę, a fabuła moon i niepamięci niewiele mają ze sobą wspólnego. Poza tym Moon jest filmem budżetowym w porównaniu do niepamięci i ma wiele niedociągnięć.
Zgadzam się, że wątek klonów jest powszechny i częsty natomiast nie mogę się zgodzić, że fabuły mają niewiele wspólnego... UWAGA SPOILER - NIE OGLĄDAŁEŚ NIE CZYTAJ !! Założenia fabuły, sens filmu jak i jego zakończenie jest dokładnie takie samo! I tu i tu mamy kolesia co na obcej planecie musi dbać i chronić coś co jest potrzebne na ziemi, obaj myślą, że są jedyni i od nich zależy powodzenie misji i obu poznajemy jako przygody jednostek gdzie w pewnym momencie coś im zaczyna się nie zgadzać i przez awarie, wypadek zaczynają dostrzegać nieprawidłowości systemu, który następnie próbują rozwiązać i tak dochodzą do wniosku, że całe ich życie jest kłamstwem a oni są tylko klonami wykonującymi brudną robotę na obcej planecie bo bogaci z ziemi stwierdzili, że tak będzie taniej. Oczywiście to jest wielki skrót ale główne punkty są takie same.
Co różni te filmy to tak naprawdę szczegóły wynikające z budżetu filmu i zakończenia, które i tak nie wpływa na sens płynący z obu filmów :)
Także co do wersji wizualnej tak oba filmy się różnią a co do sensu filmu niestety Oblivion jest zerżnięciem szczególnie w przypadku jak oba filmy mają się kończyć "zaskakującym i niespodziewanym zakończeniem" a oglądając jeden z nich wiesz już dokładnie jak będzie wyglądała fabułą w drugim :)
Tylko pozornie są podobne. Moon w dużym stopniu jest opowieścią o samotności i o poszukiwaniu własnej tożsamości. Oblivion jest rzeczą czysto rozrywkową i komercyjną, i nie zadaje żadnych filozoficznych pytań.