Film był bardzo nudny.Było kila dobrych scen.Bardzo dobra rola Rockwella i niezła muzyka Mansella(niezbyt oryginalna).Od razu zaznaczę,że uwielbiam "Historię zabósjtwa Jesse Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda" czy "Źródło" zanim któs mi zarzuci, że mam Transformers czy Polowanie na Druhny w ulubionych.Szczerze to właśnie tego sie spodziewałem.
Wiele filmów wybitnych , arcydzieł filmowych, dla zwykłego zjadacza popcornu moze wydawac sie nudne
Sam jestes zwykłym zjadaczem popcornu :) Ja popcornu nienawidze. A na film poleciałem , bo byłem podekscytowany, jednak się zawiodłem. Widziałem zwiastuny, czytałem recenzje.To jest moje kino. Jednak ten film do mnie nie trafił. Tyle.
Moze i nie trafil co ma sie nijak do tego czy fim jest slaby czy nie. Rsdze nie sugerowac sie tego typu komentarzami i przekonac sie samemu Dla mnie wysmienita uczta i jedno z lepszych sf ostatnich lat. 8,5/10
Ja również nie radze sugerować się moim kometarzem. Każdy film trzeba zobaczyć samemu.Tym bardziej jak ma dobre oceny.
o boze i zaczynasie idiotyczna kłótnia kto oglada "ambitniejsze " filmy a kto 'komerche" jakby to cokolwiek mialo znaczyc LITOSCI
przegapilem wersja kinowa i teraz czekam na jakies dvd czy torrenta...
:(
dupa, nigdzie nie ma tego filmu :/
Skoro film nie trafil, to sory ale jesteś "zwykłym zjadaczem popcornu"
oczywiście to jest przenośnia jeśli nie zrozumiałeś :D Jeśli ci nie
odpowiada, to nie oceniaj, bo po co na siłę obniżać ocenę arcydzieła??? Ja
właśnie czekałem na tak spokojny film, bo dziś powstaja tylko strzelaniny
agresja i przemoc. Choćby za to że ten film jest spokojny należy mu się
wysoka ocena (a Ty uważasz że za to należy ją obniżyć - to chyba kpina).
Nie powiem, Transformers obejrzałem z przyjemnością, ale tamten film nie ma
nic wspólnego ze sztuką, a ten owszem. Polecam obejrzeć kinomanom, ale nie
"zjadaczom popcornu"!
Pozdrawiam :)
mnie tez bawia tacy koneserzy co rzucaja "bergman" "almodovar" (specjlanie z malej) ktos im powiedzial ze beda brzmiec powazniej pewnie hehe
To zdecydowanie najlepsze kino SF od matrixa. Jest w nim wszystko czego mozna zapragnac od dobrej produkcji tego gatunku.
Przede wszystkim niesamowity klimat. Odosobnienie, cisza spokoj i przestrzen.
Genialna gra Rockwella, szczegolnie od momentu gdy gral kilku na raz.
Swietna gra glosem Spaceya, ktory niby bez zadnych uczuc, a pelen wyrazu.
Wysmienita muzyka dodajaca swoje do klimatu.
Pelna zgodnosc z prawami fizyki, czego oczekuje od kina "Science-Fiction", czyli fikcji literackiej opartej na prawach natury z dolozonymi kilkoma teoriami autora.
Bardzo dobry scenariusz, odkrywajacy przed widzem co kilka minut kolejny rabek
tajemnicy, z wieloma ciekawymi problemami, ktore nie sa polozone przed odbiorca na tacy ale lekko zarysowane, by glowa zaczela fantazjowac poza sale kinowa nawet gdy seans juz sie zakonczyl.
Jesli komus przeszkadza wolne tempo akcji, niech nie oglada takich filmow. O tym ze w Moon tempo akcji raczkuje w porownaniu z produkcjami ostatnich lat, bylo wiadomo przed senasem. To jak zjesc dobra pizzze i narzekac ze to nie spaghetti.
Chyba dobrze sie stalo, ze ten film byl tak drastycznie olany przez dystybucje na swiecie, bo zebral wpaniale recenzje i wysokie noty widzow. Strach pomyslec, bo by sie stalo jakby byl marketingowany pod przecietnego, nie moge oderwac sie od moejgo iphona, kiedy bedzie nastepna eksplozja, kinomana i jego licznych jakze waznych dla producentow opinii.
"Pelna zgodnosc z prawami fizyki" - tutaj akurat bym się przyczepił, bo grawitacja była ewidentnie "ziemska" poza może jedną sceną puszczoną w zwolnionym tempie.
Zgadza sie. Ale nie mozna oczekiwac efektow z gornwj pulki w fimie za 5mln bugsow :)
Film "Dystrykt 9" dostał u Ciebie 10/10, a "Moon" tylko 5/10? Zastanawiające. ;)
Moon poza grą aktorską nie ma nic ciekawego do zaoferowania. Jest nudny i przewidywalny do granic możliwości. Nie ma w nim napięcia, nie widać dramaturgii. Sam pomysł na scenariusz może i był dobry - "wykorzystywanie Sama przez korporację, igranie z jego uczuciami" ale film nie dotknął tego problemu. jest przeciętny 5/10. W "Dystrykt 9" widać emocje, dramat głównego bohatera, zmianę jego podejścia do Obcych. Sam problem relacji między ludźmi a obcymi jest ciekawie nakreślony. Ponadto jest zrealizowany w nietypowej konwencji co dodaje wartości. 9/10
Ja to jednak jakos na odwrot czuje. Potencjal plynacy z charakteru glownego bohatera w D9 nie zostal wykorzystany. O emocjach on tylko slyszal. Moon natomiast az kipi od nich.
Otóż to. Mam to samo. Ale jak widać Moon nie jest dla masowego widza (w przeciwieństwie do D9).
Podobnie jak kolega uważam że film nie jest jednak dla "przeciętnego zjadacza popcornu" - można go nienawidzić. To raczej widowisko dla zaawansowanych widzów.
Pozdrawiam :)
to ja niestety jestem tym mniej zaawansowanym widzem:( nuudne strasznie mimo iż miało to jakiś sens.
SPOILERY!
ładny, piękny film, ale nie powalił mnie. klimat, zdjęcia i muzyka - owszem, jednak historia kupy się nie trzymała, bowiem wystarczyło, że Sam miał wypadek a robot (O TAKIEJ INTELIGENCJI) nawet nie raczył sprawdzić czy Sam faktycznie żyje. Zamiast tego muszą wysłać grupę ludzi, która naprawi błąd, żeby milionowy projekt z klonami diabli nie wzięli... Nie twierdzę, że to film zły, ale Sama jakoś niespecjalnie dziwiło, że widzi swojego klona. Być może sądził, iż mu odbiło, ale jeśli reżyser za dużo sobie zakłada to w gruncie rzeczy powstaje albo naciągana historia albo historia o niczym. Bo o czym to było? O klonowaniu? O samotności? O czymś tak głębokim, że nikt w stanie nie jest w stanie o tym napisać?
7/10
Czy robot sprawdził, że "stary" klon żyje - tego nie wiesz. Mógł sprawdzić, ale i tak wybudził nowego, bo okres przydatności tamtego tak czy siak się kończył. Najprawdopodobniej chciał zminimalizować straty wynikające z unieruchomienia jednego ze stanowisk wydobywczych i czekając na ekipę "sprzątającą" przygotowywał świeżego sama do pracy.
To wszystko nie zmienia jednak faktu, że robot i tak był źle zaprogramowany z punktu widzenia szefów projektu - w końcu pomógł klonom odkryć prawdę a temu nowemu nawet umożliwił podóż na Ziemię.
A to, że Sam był nie do końca wiarygodny w swoich emocjach ("nie za bardzo go to wszystko dziwiło") - zgoda. Pisałem już o tym http://www.filmweb.pl/topic/1236701/Preludium+do+renesansu+gatunku+(minirecenzja ).html
SPOILER!!!
Procedurą było to, że przy każdym wypadku Sama budził się nowy (ekonomiczne rozwiązanie, bo poco ratować jak jest kolejny pod ręką). Robot miał zaprogramowane żeby zajmować się nowym Samem. Zwróć uwagę że Robot poruszał się na specjalnych szynach przy suficie więc nie mógł opuszczać bazy. Więc nie mógł wybrać się w akcję ratunkową. Gdy w bazie było dwóch Samów (czego programiści nie przewidzieli), komputer miał w procedurze opiekować się Samem niezależnie ilu by ich było. Robot miał imitację sztucznej inteligencji. Zmieniał zdanie przy pytaniach na które nie mógł opowiedzieć(miał widocznie zabronione w kodzie oprogramowania swojego).Zainteresuj się trochę informatyką i pisaniem programów to zrozumiesz. Historia przedstawiała problemy polityczno-ekonomiczne oraz psychologiczno-moralne. Obrazuje co się stanie gdy zaczniemy klonować ludzi na bazie jednego oryginału, który żyje własnym życiem. Dany klon będzie miał pamięć oryginału i nie będzie wiedzieć, że jest klonem. Tutaj też jest poruszany problem czy dany klon jest człowiekiem z prawami czy gadającym narzędziem(kiedyś ten dylemat dotyczył czarnoskórych niewolników w koloniach). Teraz dla niektórych może to być czysta abstrakcja ale nie długo świat może się z tym zmierzyć.
"Obrazuje co się stanie gdy zaczniemy klonować ludzi na bazie jednego oryginału, który żyje własnym życiem"
Ale to jest tylko domysł. Jeszcze nikt nie sklonował człowieka a co dopiero snuł filozoficzne teorie na ten temat
"Robot miał imitację sztucznej inteligencji."
To nie była imitacja. GERTY zachowywał się jak człowiek. Nie działał na zasadzie TAK-NIE. Ba, nawet jego "człowieczeństwo" sprawiło, że wypaplał Samowi całą tajemnicę dotyczącą klonowania. No sorry, gdzie tu sens?
"Jeszcze nikt nie sklonował człowieka a co dopiero snuł filozoficzne teorie na ten temat"
Zapewniam Cię, że filozoficzne teorie na ten temat już dawno istnieją. I nie są to żadne domysły tylko logiczne wnioski przyjętych założeń. Przypuśćmy, że założenie brzmi: "mózg (albo idąc dalej - ciało) klona dokładnie (na poziomie molekularnym) odwzorowuje mózg (ciało) pierwowzoru". Nie potrzebujesz faktycznie przeprowadzać tego typu eksperymentu, żeby wydedukować płynące z niego konsekwencje.
Gerty zachowywał jak człowiek bo był zaprogramowany żeby się tak zachowywać. Nie będę Cie tłumaczył na czym polegają algorytmy i systemy programowania ale gdy się tym zainteresujesz dowiesz się że od złożoności procedur jego zachowania przypominają spontaniczne ale w rzeczywistości on tak został zaprogramowany więc nic spontanicznego nie robił.Robił wszystko do czego został zaprogramowany a że informatycy mu zakodowali sprzeczne komendy i nie przewidzieli dwóch Samów to on pomagał obu, wykonywał ich rozkazy i doradzał im. Pamiętaj że akcja dzieje się w przyszłości gdzie procesory mogą kilka tysięcy razy więc operacji wykonywać na sekundę niż teraz to robią. Poczytaj na czym polega informatyka i złożone algorytmy.
Pisałem trochę w pośpiechu i nawaliłem błędów stylistycznych za co przepraszam. Wytłumaczę jak jest zaprogramowany Robot.
Kwestia śmierci Sama:
Sprawdzenie: Jeśli Sam nr.1 nie wrócił do bazy i przez długi czas nie odpowiada(pobiera informacje ze swoich zapisanych raportów) znaczy Sam nr.1 nie żyje... uruchom program wybudzenie Sama nr.2.
Dwóch Samów w bazie:
Sprawdzenie: Czy osoba w bazie to Sam Bell ( sprawdzenie po głosie lub po wyglądzie. Dzisiaj komputery potrafią rozpoznać człowieka po tych cechach)... jeśli tak to uruchom procedurę pomocy dla Sama. (Informatycy nie wprowadzili mu instrukcji liczenia Samów w bazie i co ma robić w wypadku gdy liczba Samów nie równa się jeden).
Programiści powinni mu dać następujące instrukcje:
Liczenie: Policz liczbę samów... Sprawdzenie: Jeśli liczba Samów jest równa zero a wcześniej stwierdzono zgon Sama(niezależnie czy żył czy nie)... uruchom program wybudzenie Sama o numerze kolejnym... jeśli liczba Samów równa jest jeden... pomagaj Samowi... jeśli liczba Samów jest większa niż jeden powiadom bazę na Ziemi i zabij wszystkie klony Sama (np. podając truciznę, albo uruchamiając procedurę zagazowania).
Tak wygląda inteligencja robota. W zależności od mocy procesora takich instrukcji warunkowych można przeprowadzić mniej lub więcej na sekundę. Jeśli Robot wykona około 1000 na sekundę i zastosuje się do nich to będziemy mieli wrażenie że jest inteligentny. Jego reakcje będą przybliżone do reakcji człowieka.
Film poruszał bardzo dużo problemów psychologicznych, społecznych i politycznych. Nie rzucał ich widzowi bezpośrednio i przejrzyście przed oczy a subtelnie w pisał w fabułę. "Moon" był wzorowany na "Odysei Kosmicznej 2001" co widać niemalże w 70% ujęć, dlatego może się wydać nieco nudnawy. Ale to jest właśnie piękno tego filmu. ja osobiście wyżej oceniłem ten film od Ciebie.
Mnie też denerwuje to że często ludzie krytykują, podając argumenty w stylu: " Nie podobał Ci się ten film to pewnie podobają Ci się Transformersy". Co jest złego w oglądaniu kina "lekkiego". Transfomersy podobały mi się bardzo. Uczę się grafiki trójwymiarowej i byłem wręcz zadziwiony tymi robotami. Nie zmienia to faktu że zdaję sobie sprawę że jest to kino należące do "kiczy". Ludzie nie popadajmy w paranoje nie każdy ma ochotę na filmy "ciężkie"/ambitne mając nadmiar stresów w swoim życiu albo będąc zmęczonym po pracy. A przedewszytkim nie porównujmy filmów z dwóch różnych gatunków.
Jeden lubi ser a drugi jak mu nogi śmierdzą.
Co do samego filmu, to czekam na Polską premierę DVD.
Wkur... mnie takie komentarze. Czlowiek wyrazil swoje zdanie, a pare karaluchow od razu musialo po nim pojechac. Kim jestes jeden z drugim by obrazac kogos kogo nawet nie znasz... porazka, pogarda.
Film dla mnie 8/10. Temat swietny, klimat wgniata, ale hehe... pewnie za duzo holywoodzkiej papki wchlonolem bo czegos mimo wszystko mi tutaj brakuje. To tak jak po dobrej kolacji w restauracji zjadlo by sie gryza ulubionego kebaba ;)
Tak czy siak film polecam :)
Dla mnie 9/10
Świetny klimat, gra aktora, muzyka lekko przypomina mi kultowy film "Lśnienie". Gorąco polecam.