Cameron ma ambitny plan wyciagnac ludzi z domowego fotela przed telewizorem. I wiecie co? Po powrocie z Avatara stwierdzilem, ze jak to ma tak wlasnie wygladac to ja chce moj fotel. Wlaczylem Moon wlasnie.
Kiedy patrzy sie na ten film to odzywa nadzieja w magie kina. Dla kazdego to bedzie cos innego ale dla mnie magia kryje sie w tym czego nie widac, czyms czego nie do konca rozumiemy. Avatar fo fajerwerk, ale ten blyszczy krotko.
Rezyser najwyrazniej odziedziczyl talent po ojcu. W krotkim obrazie mamy studium samotnosci ale takze szersze spojrzenie tendencje w psychologii spolecznej. Ale i bez tego film swietnie sie broni: sama historia jaka przydarzyla sie w ksiezycowej bazie jest bardzo dobrze nakreslona. A Rockwel idealnie wczul sie intencje rezysera i zagral bardzo dobrze. Do tego smaczki w postaci cytatow z klasyki SF jest i Diuna i Czy androidy marza i oczywiscie Kosmiczna Odyseja 2001. Pachnie S. Kubrickiem i P. K. Dickiem. Znaczy pachnie pieknie.
Polecam.