To najlepszy scifi tego roku...świetna muzyka, świetny klimat, zajebista gra Rockwella...obeszło się bez laserów, stateczków i bez wielomilionowego budżetu. Świetny klimat bardzo polecam - filmik jak najbardziej do przetrawienia na spokojnie, a nie do paczki popcornu.
Oby więcej takich...
No i zrobilem to. Bardzo nie chcialem ale jakie ma wyjscie czlowiek w takiej sytuacji. Obejrzalem wersje R5. I... przychylam sie do opinii powyzej. Film piękny w stylu Solaris Soderbergha. Bez dwoch zdan. Bardzo zadko sie takie filmy pojawiaja. A Rockwell przechodzi samego siebie. I tym bardziej przykro mi jest, ze tak niezwykle kino przechodzi kompletnie niezauwazone.
znając naszych kijowych dystrybutorów - to premiera będzie w połowie przyszłego roku :(
a co do filmu to jeszcze warto wspomnieć o tym że kilka rzeczy jest niedopowiedzianych, i nie są to "dziury scenariuszowe" a raczej coś nad czym widz ma się zastanowić - nie są to sprawy oczywiste (np. czemu "Sam" podupadał na zdrowiu, czy ekipa "ratownicza" była rzeczywiście ratownicza, ile tak naprawdę trwał "pobyt na księżycu") tych rzeczy widz sam musi się doszukać...
ps. Clint Mansell idealnie się wstrzelił z muzyką, bardzo pasująca do obrazu...
Ja bym tego niedopowiedzeniami nie nazwal, elementy te wydaja sie raczej logiczne i za duzo myslenia nie trzeba wkladac
!!! SPOILERS !!!
1. Sam podupadl na zdrowiu bo wszystkie klony podupadaly. Zapewne mialy okres waznosci, po ktorym po prostu sie rozkladaly.
2. Ekipa ewidentnie nie byla ratownicza. To byli jacys "sprzatacze".
3. 15 albo 12 lat trwa cala operacja na ksiezycu. W scenie gdy widzimy rzedy polek z klonami 5 z nich ma czerwone swiatlo zamiast zoltego. A poniewaz dlugosc kontraktu wynosi 3 lata to latwo sobie policzyc. W dodatku corka Sama ma 15 lat.
Jeszcze odnosnie punktu pierwszego. Moze byc tak, ze to promieniowanie pochodzace ze Slonca tak mocno skraca zycie.
Ale co stało się z oryginałem? Brakuje mi tylko końcowej sceny, w której podstarzały Sam Rockwell ogląda z córką wiadomości, w których pokazują jego klona..
Można też przyjąć pesymistyczną wersję, że po prostu na księżycu on umarł i nigdy nie zobaczył swojej córki na żywo. A firma - by nie wysyłać nikogo nowego do bazy - skopiowała jego DNA i tworzy jego kopie..
W połowie filmu zacząłem myśleć, że ten klon Sama to po prostu rozdwojenie jaźni.. Ale za to dostałem coś lepszego.
"Oryginalny" Sam był przy piętnastoletniej córce, z którą rozmawiał
zakrwawiony klon Sam'a ;)
nareszcie sciencie fiction w dobrym wydaniu,takich filmow mi brakuje(moze kiedys ktos zekranizuje cos Zajdla,ehhh bylo by pieknie)...goraco polecam:) 8/10 pozdroweczki:)
dokladnie 8/10 - porzadne s-f :] chociaz bardziej bylem zaskoczony swiezoscia podania/pomyslu d9
i do tego rewelacyjna muzyka Clinta Mansela :) palce lizać :D rok 2009 rokiem bardzo dobrego sci-fi po "dystrykcie 9" takie dzieło - rewelacja
Ależ mamy świetny rok dla sf! "District 9", "Star Trek", "Watchmen" /może
nie czyste sf ale też o ten gatunek zachaczający/ a teraz "Moon". Kto by
pomyślał że w 5-tce najlepszych filmów jakie widziałem w tym roku aż 3 będą
sf.
"Moon" polecam tym którzy lubią inteligentne kino, gdzie atmosfera i
tajemnica góruje nad f/x i szybką akcją. Zdecydowanie trzeba oglądać go w
skupieniu gdyż wiele szczegółów może ucieć. Rola S.Rockwella-mój osobisty
kandydat do nominacji na Oskara.
No i głos GERTY-ego:) Świetny wybór. Wyraźna aluzja do HAL-a 9000.
Ocena 9/10
bardzo dobry film, w klimatach odysei kosmicznej. ciekawy watek egzystencjalny, odwrocona rola komputera w relacjach z czlowiekiem. naprawde polecam.
Dołączam z oceną 9/10.
Film zdecydowanie udany, bez fajerwerków, blaszanych robotów gadających niczym ziomale 50 Centa i walących do siebie salwami statków kosmicznych :) Ma klimat, fabuła może nie jest rewelacyjna, czy specjalnie porywająca, ale składnie posklejana i nie rażąca jakimiś poważnymi błędami. W pewnym momencie miałem skojarzenia z "Podróżą siódmą" z “Dzienników gwiazdowych” Lema, ale to wrażenie szybko zostało zastąpione podejrzeniem schizofrenii u Sama a potem... cóż, zrobiło się troszkę banalnie, co jednak nie przeszkodziło mi cieszyć się filmem do końca.
Zakończenie może troszkę na siłę, wolałbym jednak wyraźniejsze i bardziej szczegółowe. A może zaczynam wybrzydzać... :)
Jeden z lepszych SF, jakie udało mi się ostatnio obejrzeć, do tego pokazujące, że film z tego gatunku nie musi przytłaczać bezsensowną nawalanką, w której mało co widać przez kamerę targaną drgawkami chorego na Parkinsona operatora, nie musi też gwałcić psychiki i wpędzać widza w skrajne załamanie nerwowe dialogami na poziomie przedszkolnego amatorskiego kółka teatralnego (misa people gonna die...).
"Księżyc" dołączam do kolekcji wydań na półce i bankowo uda mi się z przyjemnością do niego wrócić.
Polecam każdemu, dla kogo jakość CGI nie stała się wyznacznikiem jakości.
Również daje 9/10. KLIMAT, KLIMAT, KLIMAT ! Wspaniała Space Opera którą wstawiam tuż za Odysejami. Wspaniała muzyka i zdjęcia.
soundtrack - http://www.torrentreactor.net/torrents/3302545/Moon-%282009%29-Soundtrack-OST-by -Scrnt
Mi aż tak bardzo film się nie podobał. Oczywiście fabuła ciekawa, ale dość przewidywalna, i niestety trochę się "ślimaczyła". Być może przyczyna tego jest fakt, że ciągle widzimy jedną postać, wokół której rozgrywa się akcja, a to może nudzić. Jak dla mnie 6/10, czyli niezły. Co ciekawe po raz kolejny w filmie ukazano prognozę przyszłości, w której klonowanie ludzi jest używane w celach zarobkowych, bez jakichkolwiek moralnych oporów. Niestety patrząc na to w którą stronę podąża świat, wszechobecnej komercjalizacji po pogoni za pieniądzem, taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny.