dużo by wymieniać...wiec wspomnę tylko o cudownych australijskich krajobrazach-świetne zdjęcia, co oczywiście nie jest jedynym walorem filmu
dla miłośników historii o wyjętych spod prawa gorąco polecam :_)
i dla tych którzy JESZCZE nimi nie są również ;>
nie jednak o aktorach muszę wspomnieć... Bloom , może dobry ale on mnie jakoś nie przekonuje, jego styl gry, ale był w porządku ,natomiast Ledger co tu dużo mówić,jak dla mnie-rola z wyższej półki
ech im więcej go oglądam tym coraz bardziej go żal.. mógł osiągnąć szczyty, miał charyzmę, talent i to coś, co sprawia ze potrafi przykuć do ekranu
;(
beznadziejny, ten film nie miał składu ładu i logiki, historia opowiedziana bez emocji, po obejrzeniu filmu zapomniałem o nim po godz.,
przestańcie oceniać wszystkie filmy z Heathem na 10, tylko i wyłącznie dlatego że nie żyje, powyższy film był słaby,
Brałes pod uwage, że nie wszyscy myśla tak jak ty to oceniasz?
1. Sa gusta i gusciki.
2. Dlaczego miałabym dac filmowi z aktorem, który nie zyje 10?
3. Ja osobiście nie oceniłam filmu na 10, ale są osoby, które dały 10.
No i co z tego? Może im sie ten film podobał na 10-tkę?
4. Co jak co, ale gra aktorska zła nie była.
Choć temat już ucichł, to jednak nurtuje mnie jedno i muszę to napisać.
Szanowny Panie Basket ... nie po raz pierwszy pana widzę na tym forum i nie po raz pierwszy forum dotyczy filmów w których grał Heath. Ok. Rozumiem. Pytanie nasuwa mi się jedno: skoro tak zawzięcie komentujesz i krytykujesz filmy, w których on grał, opiniując je na beznadziejne, tragiczne, bez składu i logiki, i ogólnie nudny jak flaki z olejem, to czemu to robisz? Bo chyba nie z nudów? Nie udzielam się tylko na forum z filmami z Heath'em. Na innych CIę nie widzę, tylko na tych. I wiesz co Ci powiem? To jest cholernie żałosne, bo próbujesz wyjść na lepszego, próbujesz udowodnić nam jacy to mi jesteśmy beznadziejni, że każdy film, w którym zagrał Heath zasługuje na 10. Owszem, zasługują i przyznaję się, że te filmy, które ja oceniłam z nim w roli głównej mają albo 10, albo 9. I nie dlatego, że jestem jakąś nastolatką, która wiesza sobie jego zdjęcia nad łóżkiem. Po prostu dlatego, że jego gra aktorska mnie zachwyca. I nie zdegustują mnie Twoje marne wypociny, w których piszesz tak na prawdę ciągle i te same komentarze. To się stało już bardzo nudne! Zmień taktykę, bo bardzo łatwo Cię rozgryźć. A tak nawiasem mówiąc ... czemu ten film jest nudny? Nie miał składu i logiki? A już na pewno dlaczego uważasz, że to historia opowiedziana bez emocji? To dopiero absurd i głupota! Na pewno oglądałeś właśnie ten o to film? Zaczynam się zastanawiać, czy w ogóle obejrzałeś jakikolwiek film z Heath'em? (???)
Żenada!
Pozdrawiam. :)
Zdjęcia to gigantyczny atut. Krajobrazy też. Ta historia opowiedziana w innych - załóżmy hipotetycznie, że Dzikiego Zachodu - realiach straciłaby cały swój smak. Zadziwili mnie aktorzy, na szczęście niemal nie szarżują, a i Bloomowi i Ledgerowi to się zdarza(ło), a role wydawałoby się do tego wymarzone.
Ale... "Ned Kelly" ma kompletnie nieudany finał. W ostatnich 20 minutach poziom patosu staje się po prostu nieznośny. Wspomniana wyżej muzyka także się do tego przyczynia. Czekałem aż Kelly wdzieje zbroję i na białym rumaku z Jane ruszy w siną dal... Szkoda, że Jordan tak jawnie stanął po stronie mitu, mniej jednoznaczna końcówka zrobiłaby temu obrazowi naprawdę dobrze. Mimo, że Ned Kelly i jego historia, z tego co się orientuję, odgrywają w historii Australii dość specyficzną rolę, nieledwie patriotyczną, niepodległościową.
"Propozycja" jest filmem o klasę lepszym od "Neda". "Ned" to mitologizujący western (prawie) jak z lat 50., "Propozycja" czerpie z antywesternu. Różnica rzuca się od razu w oczy, choćby w kolorystyce. Tu kolorowy, jaskrawy busz, tam spalone słońcem pustkowia. Tu bandziory, tam młodzi chłopcy jakby z podwieczorka u babci.
Film z tych średnich..dwa razy do niego podchodziłam, za pierwszym razem początek był tak nijaki że zasnęłam, potem czekał z rok i w końcu obejrzałam go drugi raz... daję mu 6 bo rzeczywiście zdjęcia ładne,aktorzy spoko ale reszta trochę nijaka:)
szkoda,że nie obejrzałam go drugi raz kiedy był ostatnio w tv.. teraz pewnie nie dałabym 10/10 ,chociaż rola Ledgera i zdjęcia o ile pamiętam najbardziej mi się podobały..
ale na miano arcydzieła chyba nie zasługuje
Dałam 5/10. Wielki plus za zdjęcia, za montaż i grę aktorską, ale sama historia mnie nie poruszyła. Bohater zabił kilku ludzi, a większa część filmu starała się usprawiedliwić jego zachowanie, zrobić z niego na siłę bohatera i go uniewinnić. Jeśli chodzi o zakończenie to myślę, że tu nie można za bardzo marudzić skoro tak mówią legendy czy historia(zdaję się że Ned Kelly żył na prawdę).