Ode mnie 6/10. Wydaje mi się, że ten film powstał na podstawie "Tropiciela"... Wspólne cechy:
- głowny bohater to obcy, przyjęty przez plemiono/lud;
- władca plemienia/ludu musi wybrać następce;
- pojawia się imię Gunnar;
- ostatecznie następcą króla/władcy zostaje jego córka;
- owa córka ma faceta ze swoich, lecz wybiera przybysza/obcego;
- ostatnia scena filmu ma miejsce nad rzeką;
- największy wróg zostaje zrzucony do tejże rzeki/morza etc;
- scena z ogromnym niedźwiedziem, gdzie zostaje zabity w jaskini;
- głowny bohater Kainan/Duch wiedzą najlepiej kto jest ich przeciwnikiem i jak go pokonać;
- facet córki króla przeciwstawia się pomysłowi głównego bohatera Kainana/Ducha co do wrogów i z tym, co należy zrobić;
- w Outlanderze pojawia się mały chłopiec (Eric) którym poiekuje się Kainan i jest jego ulubieńcem, w Tropicielu pojawia się małą dziewczyna którą opiekuje sie Duch (krótko, gdyż ją zabili)...;
- do walki z wrogiem wyrusza/pozostaje tylko garstka ludzi, reszta wioski ucieka;
- przedmiot świadczący o tym, iż jest się władcą;
- główny bohater pokonuje wszystkich, zostaje w wiosce i jest facetem nowej władczyni.
Powaliło mnie na ziemię to podobieństwo... Outlander sporo stracił u mnie na ocenie...
Hmmm interesujące spostrzeżenia! Ja właśnie włączyłem Outlander'a i na razie wygląda na syf ,ale zobaczę co będzie dalej. Tropiciela bardzo lubię mimo wszystko. Wygląd wikingów jest po prostu zajebisty.
Pominę to, że podane przez Ciebie przykłady pasowałyby do ok. 50 innych filmów. Skomentuję tylko co nieco.
"- pojawia się imię Gunnar" - bardzo durny wg mnie punkt, hahaha, nie przyszło Ci do głowy, że do tej pory jest to całkiem popularne imię wśród nordyckich nacji? To tak jakbyś porównał dwa polskie filmy i zwrócił uwagę na wystąpienie w obu imienia Marek;
"- władca plemienia/ludu musi wybrać następce" - hmmmm, rzadko następca wybiera się sam;
"- głowny bohater Kainan/Duch wiedzą najlepiej kto jest ich przeciwnikiem i jak go pokonać" - element występujący chyba w 80% filmów akcji;
"- przedmiot świadczący o tym, iż jest się władcą" - bez jaj, człowieku, już starożytni używali tzw. insygniów władzy;
"- główny bohater pokonuje wszystkich, zostaje w wiosce i jest facetem nowej władczyni" - a tego akurat można się spodziewac po większości produkcji rodem z Hollywoodu.
Lepiej sprawdź sobie kiedy zaczęły się zdjęcia do tego filmu, a kiedy wyszedł Tropiciel -_-'
Podobieństwa są, ale nie większe niż między Pocahontas, a Avatarem.... ba! nawet mniejsze.