Trochę symfonia miejska, a trochę opowieść więzienna. W kakofonii dźwięków, wśród krzyczących nagłówków i postrzępionych wyrywków z gazet, kamera sunie wzdłuż murów, wygląda przez pociemniałe, brudne okna, drga i obraca się pomiędzy neonami. Zatrzymuje się też co rusz na wystawach pełnych dziecięcych zabawek, i wychwytuje wizerunki mężczyzn na wielkoformatowych reklamach. Opowieść o przemocy domowej z perspektywy kobiety, kiedy już jest "po wszystkim".