7,2 100 tys. ocen
7,2 10 1 99952
6,0 40   krytyków
PitBull
powrót do forum filmu PitBull

ocenił(a) film na 7

Brakuje takich filmów polskiemu kinu. W naszych rodzimych produkcjach panuje często zbytnia umowność, brak znajomości realiów poruszanego tematu itp. Tymczasem "PitBull" sprawia wrażenie autentycznego, niezależnie od tego czy naprawdę właśnie tak wygląda praca oficerów wydziału zabójstw. Oczywiście jest tutaj kilka przejaskrawień, może nawet dość skrajnych, ale najważniejsze, że podczas oglądania nie miałem wrażenia, że uczestniczę w jakimś żenującym przedstawieniu teatralnym pokroju "Ekstradycji".

Samej historii brak spektakularnych zakrętów, ale nie należy ich oczekiwać jeśli chce się obejrzeć coś autentycznego, bo jednak praca policji - zwłaszcza naszej rodzimej - nie polega przecież na niekończących się pościgach, strzelaninach i rozwiązaywaniu spraw wagi państwowej. "PitBull" nie jest właściwie filmem sensacyjnym. To dramat, pewien portret ludzi, którzy mając styczność z największym brudem, sami zaczynają nim przesiąkać lub próbują od niego uciec, np. w alkohol. Cholernie przygnębiający to film, surowy w swojej formie i bezlitosny dla swoich bohaterów.

Największym plusem filmu, poza samą historią rzecz jasna, jest kapitalna obsada. Reżyserowi udało się zebrać rewelacyjną ekipę - od starych wyjadaczy, po wschodzące gwiazdy. I muszę przyznać, że wielu tych aktorów odkryłem tym filmwm na nowo. Gajos, Grabowski, Foremniak i Stenka byli niesamowici, autentyczni jak nigdy i skrajnie różni od tego co grali do tej pory. Świetnie na ich dle wypadło też młode pokolenie - Mohr, Dorociński i Rosati. Występu tej ostatniej byłem zresztą ciekaw, bo muszę przyznać, że jej osobiste perypetie wywlekane w gazetach zaczęły mnie już dawno irytowaćm, stąd niechęć do jej osoby i przekonanie, że to kolejna gwiazdka, która musi się promować w brukowcach. Trzeba jednak stwierdzić, że jak na taką "nowicjuszkę" wypadła świetnie - nawet nie mając pojęcia kim ona jest, przykuwa uwagę widza - i jeśli tylko dobrze się wypromuje to może zrobić niezłą karierę. To samo zresztą tyczy się Dorocińskiego.

Film ma w zasadzie jedną wadę. Jest beznadziejnie udźwiękowiony, na poziomie amatorskim wręcz. Aktorów często bardzo ciężko zrozumieć, ich głosy nie są dobrze wyeksponowane, podobnie jak tło, z którego ucieka kilka smaczków. Szkoda, że wrażenie na temat takiego filmu rozmywa się, bo jakiś dźwiękowiec jest partaczem...

"PitBull" jest jednym z naprawdę nielicznych dobrych polskich filmów ostatniego okresu, obok "Wesela" czy "Symetrii" - i znowu o polskim syfie, ale widocznie nie potrafimy robić nieirytującego kina np. komediowego. Ten film jest zresztą dość niedoceniany, skoro niektórzy potrafią o nim napisać jedynie, że zbyt często padało "kurwa", za dużo chlali i nic się nie działo... Kondycja polskiego kina wydaje się być proporcjonalna do kondycji umysłowej polskiej publiczności, czyli - po co się wysilać?

Filmweb A. Gortych Spółka komandytowa
eon_blue

Brakuje filmów, ale ... tak dobrych jak "Pitbull", tak autentycznych jak "Pitbull", czy tego typu filmów, co "Pitbull", a może tego wszystkiego brak? Być może ... Ja jednak zaznaczę, że nie uważam iż polskie kino ugrzęzło i zardzewiało gdzieś na dnie kinematograficznego morza. Ba, bardzo sobie nawet cenię. No i dodać trzeba, że cenię sobie też kino nieco ubarwione, troszkę bajkowe, więc myślę dla każdego coś dobrego. Tak poza tym to w zasadzie zgadzam się z Tobą w tym co piszesz, szczególnie w kwestii obsady (Gajosa zawsze doceniałem, ale Grabowski mi tutaj kultowy się zrobił. Młodzi też zresztą wypadli świetnie, a niejaka pani Rosati jest nie tyle co zdolna aktorsko, co wspaniałej urody. W ogóle to chyba najładniejsza poslak aktorka, choć przyznac trzeba że nieco przerysowana. Upatruję w niej drugiej Evy Mendes) Zastanawia mnie tylko ten dźwięk kurcze. Obejrzałem sobie jakąs podrzędną kopię i ... przynajmniej wszystko wyraźnie słyszałem, a to, że cios w szczękę nie brzmi jak wybuch bomby to w sumie dobrze i ty, swoisty fan Stevka S. powienien być temu przychylny;) Do Kurw się nie przyczepiam, bo i tak je coraz bardziej lubię, natomiast jeśli tylko chcesz jestem Ci w stanie wymienić jeszcze kilka innych całkiem niezłych poslich filmów nie ustępujących zbytnio "Weselu", czy "Symetrii". Serio, serio! Nie kulejemy.

ocenił(a) film na 7
Harry

Ja jednak bym się upierał, że dobrze nie jest. Statystycznie rocznie mamy ze 3-4 dobre polskie filmy i może to wypada nieźle na tle ilości filmów u nas produkowanych, ale to nadal cholernie mało. Pamiętasz zresztą taką dyskusję, u Platona chyba, na temat tego, że na 4 dobre polskie produkcje, 3 muszą opowiadać o syfie. Wszystkie naprawdę dobre filmy ostatnich lat, które szanuję: "Cześć, Tereska", "Symetria", "Wesele", "Dług" czy "Pitbull" to przekrój przez wszelkie możliwe patologie. Nie mamy kina środka. Przydałoby się więcej tak lekkich i bezpretensjonalnych filmów jak np. "Vinci".

Poza tym, problemem naszego kina jest bezmyślne kopiowanie Amerykanów, z tym, że nie tylko nam to nie wychodzi, ale także pozostaje kilka lat w tyle (patrz "Czas surferów" czy "Nigdy w życiu") za kinowymi trendami.

No ale powiedzmy, że i tak jest lepiej niż w latach 90-tych.

A co do dźwięku w "Pitbullu" to obejrzałem go z oryginalnego DVD na przyzwoitym sprzęcie i momentami miałem ochotę rzucić czymś telewizor. Zresztą sądząc po wypowiedziach, to nie tylko moje spostrzeżenie.

Pozdr.

eon_blue

Ja powiem może tak: być może 3, 4 filmy rocznie trzymnające jako taki poziom, ale 3, 4 filmy głośne na jeden rok. Ostatnio coraz częściej zdarza mi się oglądać te słaborozreklamowane produkcje i przyznam Ci się szczerze, że podobają mi sie wcale nie mniej niż te kinowe hiciory. Wśród nich własnie sporo filmów tylko i wyłacznie telewizyjnych. Masz jednak rację ... większość z nich zwykle opowiada o czymś niedobrym. Jakieś patologie, alkoholizm ("Żołty szalik" np. - rewelacyjny moim zdaniem!), czy po prostu nędza. Nie wiem czemu akurat tak, a nie inaczej jest, ale być może to własnie dlatego, że my chwytamy takie rzeczy. O "Nigdy w życiu" np., własnie jak piszesz na bazie kina amerykańskiego zwykle słyszałem i czytałem same złe rzeczy. Dlaczego? Przecież w końcu powstał film o czymś dobrym, pięknym. Tak jak w Stanach. Nawiasem mnie sie ten film własnie nie podobał, bo taki własnie przesłodzony po amerykańsku i mówiąc szczerze wolę ten polski syf jednak (przynajmniej w polskim wydaniu). "Pitbulla" widziałem wczoraj a "Czas surferów" akurat o którym mowa również przed kilkoma dniami i powiem Ci, że ja jestem w tym przypadku na tak. Ten film zachaczył o Tarantino, "Wściekłe psy" i kilka innych jednocześnie zatrzymując przy sobie tą polską esencję. Myślę, że niezłe aktorstwo i sporo humoru w nim było, no i nawet niezła intryga, znaczy zagadka, więc nie narzekam. No ale, jakby co to polecę tak czy siak kilka moim zdaniem godnych uwagi polskich filmów. Nie będzie to "Komornik" (bo mi sie nie podobał), choć mógłby być, ale będą to: "Głośniej od bomb", myślę, że może Ci się spodobać, jeśli tylko nie zrazisz sie kurwami. Bardzo mądry i ładny filmik. Profesjonalnie nakręcony. "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" również bardzo mi się podobało. Zresztą w ogóle Koterski podkręca poziom polskiej kinmematografii. Polecam jego wszystkie filmy (ciekaw jestem co sądzisz o "Dniu świra"). "Zmruż oczy" mnie swego czasu zachwyciło (taki filmik klasy C), "Pogoda na jutro" jest kapitalna. A tak poza tym to słyszałem, że świetne jest "Jasminum", ale sam nie widziałem.
P.S. A nie uważasz, że "Vinci" Machulskiego również małpuje kino amerykańskie? A mimo wszystko ten zachwalasz.

ocenił(a) film na 7
Harry

"Vinci" ewidentnie inspiruje się amerykańskim kinem, ale w naprawdę lekki i niewymuszony sposób. A już taki "Czas surferów" (scenariusz jest kapitalny, ale spory minus za aktorów, a konkretnie jednego) jest, powiedzmy, nieaktualny. Ten film byłby jeszcze jako tako świeży może z 4-5 lat temu. Ludzi zainspirowanych przez Tarantino jest cała masa, tak jak i podobnych filmów, więc intryga, choć bardzo dobrze pomyślana i rozpisana, nie robi już na mnie wrażenia, bo takich filmów widziałem naprawdę dużo. Oczywiście nie polskich, ale bynajmniej nie jest to powód do dumy, że ktoś u nas w końcu temat podjął.

Jeszcze o małpowaniu. Zauważ, że doszło do tego, że u nas pewnych gatunków w ogóle nie ma. Stary, wymień mi polskie horrory ostatnich 10 lat. Albo komedie romantyczne. Filmy fantasy? Scince-fiction? Oscylujemy wokół trzech gatunków - dramat-komedia-sensacja. Oczywiście można powiedzieć, że nie ma kasy, by zrobić takie filmy na poziomie, ale wystarczy spojrzeć na kino choćby czeskie, a tam kręci się wszystko. Ostatnio coś się niby zmienia, Pujszo nakręcił pierwszy od lat horror (pewnie i tak kiepski, ale co tam), jak gdryby po deszczu wyrastają kolejne komedyjki romantyczne, ale to wszystko są jeszcze kalki filmów z USA, więc pewnie trochę potrwa zanim będziemy mogli je traktować jako swoje kino.

Dobrego polskiego kina nie musisz mi polecać, bo staram się mieć je na oku, pomimo ogólnej niechęci. "Głośniej od bomb" widziałem ze 3 lata temu i muszę powiedzieć, że mnie wtedy oczarowało. Od tego czasu staram się zdobyć kopię, ale raczej bez sukcesów. "Zmruż oczy" też było przyzwoite, choć wyleciało mi z głowy dość szybko (dlaczego kino klasy C?! C to dla mnie poziom "Polisz Kicz Projekt"). Właśnie o tym mówię. Więcej takich filmów, prawdziwych i posiadających choć odrobinę optymizmu i humoru w sobie.

Nie widziałem jeszcze "Wszyscy jesteśmy Chrystusami", ale Koterskiego cenię, więc to tylko kwestia czasu. "Dzień świra" uważam za świetną i zgryźliwą parodię polskiego narodu. Myślę, że trudno będzie tym nowym filmem przeskoczyć "Swira", ale zobaczymy. ;)

Jeśli chodzi o "Żółty szalik" i całą tą serię "Świąt Polskich" to jestem w większości na nie. "Szalika" akurat nie widziałem, ale już np. taka "Miss mokrego podkoszulka" to słaba telewizyjna produkcja bez jakiejkoolwiek cechy charakterystycznej. "Pogoda na jutro" dla mnie zbyt oczywista i łopatologiczna w swojej wymowie. A "Żurek" widziałeś? Też niezły. Ja ogólnie mam jeszcze kilka zaległości - chciałbym obejrzeć "Pornografię" (do "Jasminum" mnie jakoś nie ciągnie), "Jestem" czy "Ono", ale to są wszystko dramaty. Potrzeba jakiejś odmiany.

eon_blue

Jakiego, jakiego? Czyżby 'Rysio'? A może Zamachowski?
Masz rację ... niektórych gatunków u nas brak i nawet nie można o nich powiedzieć, że wyginęły. Powiem Ci tylko jako ciekawostkę, że kręcą teraz w Polsce western, z Valem Kilmerem i Bogusiem Lindą właśnie w rolach głównych. Nie pamiętam tytułu ale łatwo chyba w filmografii odszukać (nawiasem jakiś taki dziwny jak na western - to pamiętam). Także może być ciekawie, bo to czysto polska produkcja nie licząc tego Kilmera (szok!) To "Zmruż oczy" z kolei nazwałem kinem klasy 'c' pewno ze względu na warunki w jakich był kręcony, budżet i tak dalej. To filmik prawie amatorski, ale zrobił na mnie wielkie wrażenie. "Żurku" nie widziałem, ale obok niego jest jeszcze kilka takich tytułów, co to się przynajmniej nieźle zapowiadają. A "Żurek" też chyba coś a'la "Zmruż oczy", znaczy jakaś niskobudżetowa produkcja. "Miss mokrego podkoszulka" tak dla informacji również mi się podobała :) Tak więc róznica gustów. "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" może i "Dnia świra" nie przebija ale też to film z innej półki zupełnie. Jakbyś porównywał "Podziemny krąg" z "Alamo" , albo "Piątek trzynastego" z "Żandarmem z Saint-Tropez". Ale młody Koterski to pokazał! A widziałeś "Kratkę" ? Też niski budżet, ale genialny moim zdaniem.