Dlaczego tak prosty i sensowny tytuł jak "Family" trzeba było przetłumaczyć jako "Porachunki"? Ja rozumiem, że "Die hard" nikt nie tłumaczył dosłownie, ale "Family"?! Pier*olę takich dystrybutorów, od razu chętnie ukradnę film przez pb. Bo jak ktoś próbuje zrobic idiotów z widzów, to może mnie w dupę całować, ale kasy ode mnie nie dostanie. Nie oglądałem "Porachunków", oglądalem "Rodzinę". A Vue Movie Distribution to taki Dom Dovelopment (ci od Saskiej Kepy na Gocławiu) wśród dystrybutorów, czyli przykład na sku*wienie kapitalizmu. *bać prawdę, liczy się kasa.
A sam film? Cóż, nie miałem wysokich oczekiwań i się nie zawiodłem. Niezbyt to smieszne, ale ogląda się bardzo sympatycznie. Pierwsza połowa to lekko przyciężkawa komedia kryminalna, może ciut czarna. Bawi, ale średnio śmieszy. Druga połowa to taki rozrywkowy thriller sensacyjny. Również bawi, ale napięcia było tylko trochę. Miejsce akcji fajne, muzyka dobra, zdjęcia ładne. Obsada wyborna. De Niro i Jones - klasa jak zwykle, ale w sumie, jak na nich, to role przeciętne i dość standardowe. Pfeiffer mi się wyjątkowo podobała.
Ogólnie warto, o ile komuś walenie bogu ducha winnego dupka po całym ciele kijem nie psuje niezobowiązującej rozrywki.
PS: Najgorszą wadą jest chyba dziwna sugestia, jakoby angielski był drugim językiem urzędowym we Francji. WTF, Luc? Spojrzałbyś na rodaków trzeźwym okiem, co?
To komedia więc nie miało być napięcia :)
Jest trochę czarnego humoru, którego zadaniem również nie jest śmieszyć...
Porównał bym tą rodzinę trochę do rodziny Addamsów.