7,0 3 207
ocen
7,0 10 1 3207
2 975
chce zobaczyć
{"rate":6.0,"count":1}
{"type":"film","id":287740,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Renaissance-2006-287740/tv","text":"W TV"}]}
Renaissance
powrót do forum filmu Renaissance
  • KREATOR ocenił(a) ten film na: 8

    zauważcie, większość bohaterów to są dzieci imigrantów lub ściągnięci do tej globalnej firmy z najdziwniejszych zakątków świata - CZYLI ZATRACENIE TRADYCJI co już dziś widać w Niemczech i Francji - katedra Notre Dame to w tym filmie coś co mija się jak jakiś relikt a nie jeden z ważniejszych zabytków europy. Stare miasto to menelnia dla biedoty oraz baza słupów dla szklanych domów i wierzowców
    Co do głównego problemu - nieśmiertelność to jest przekleństwo. Pokolenie lat 90tych będzie żyło w dość dobrej kondycji najprawdopodobniej do 80-90 lat a umrą w wieku 100 ŚREDNIO! Czyli to będzie wystarczająco długie życie, by dokonać wielu rzeczy o których się marzy, na starość zachować chociaż część sił, zwiedzić świat, skorzystać z tego na co się zapracowało ;] - HIPOTEZA NIECO IDYLLICZNA, ALE MOŻLIWA JEŚLI NIE DOJDĄ DO WŁADZY KOMUNIŚCI ALBO FASZYŚCI W EUROPIE :| ... DYGRESJA - W paru filmach o wampirach można zauważyć co się dzieje nawet z dość moralnie pozytywnymi nieśmiertelnymi jak mają 300 lat na karku i doskwiera im samotność i nuda. To właśnie czekać będzie ludzi jeśli wymyślą sobie nieśmiertelność... WIĘC MOŻLIWOŚĆ ŻYCIA DO STU KILKUNASTU LAT NIE JEST UDRĘKĄ - A NAWET PRZY TAKIM NATŁOKU INFORMACJI PŁYNĄCYCH ZEWSZĄD JEST WYSTARCZAJĄCA BY POSIĄŚĆ MĄDROŚĆ ŻYCIOWĄ, KTÓRĄ MOŻNA PRZEKAZAĆ INNYM POKOLENIOM... ale wizja 200/300 lat życia to już epoki różnicy - sama różnica ideowa i kulturalna młodych i najstarszych spowoduje konflikty o skali dotąd nie widzianej w społeczeństwach.
    Poza tym, że przeludni się świat snobami, których stać na nieśmiertelność i to doprowadzi do absurdalnej sytuacji walki klasy średniej i róznych mafii o życie wieczne. Korupcja z tym związana - JAK HANDEL ODPUSTAMI W ŚREDNIOWIECZU "dla zbawienia" to będzie norma.
    PS. pijcie lampkę czerwonego wina i zażywajcie reserwatrol[?] jak chcecie koniecznie dłużej pożyć :P, ale warto wyciągnąć wnioski z tego filmu i za 60 czy 70 lat jak taka sytuacja może stać sie prawdą opowiedzieć się przeciwko takiemu szarlataństwu ze strony nauki...
    Każdy powinien mieć szanse coś zrobić w pełnym naturalnym zakresie swojego życia. Nie można odbierać nikomu śmierci bo życie na tej plugawej planecie stanie się udręką wieczną zamiast wybawieniem wiecznym jak to niby się wierzy w religiach monoteistycznych...

  • Khaosth ocenił(a) ten film na: 8

    KREATOR Warto wspomnieć, że nasza średnia długość życia jest teraz trzykrotnie dłuższa niż w średniowieczu. Romeo i Julia, gdy przeżywali swą wielką miłość, nie byli według naszych standardów pełnoletni, a ówczesna średnia sięgała poziomu 30-40 lat.

    Dla Romea i Julii perspektywa życia, dopóki ich śmierć nie rozłączy opiewała na ok. 30 lat. Obecnie jest to perspektywa 60-80 lat. Wiele par sobie z nią nie radzi. Wyobrażacie sobie w jakim poważaniu będzie mit "wielkiej miłości" przy perspektywie 150-200 lat?

    A monotonia życia? Kiedy przy takiej długości życia ludzie będą przechodzić na emeryturę? 100 lat chodzenia do tej samej nudnej roboty?


    Może to zabrzmi trochę strasznie, ale czy nie uważacie że rozwój medycyny powinien kiedyś zostać zahamowany? Doskonałe protezy po bezbolesnym zabiegu dla młodzików, którzy szukają ekstremalnych wrażeń. Gdzie tu miejsce na instynkt samozachowawczy?

  • Khaosth ocenił(a) ten film na: 8

    Khaosth Ale romantycznie do tematu podszedłem. :)

  • spanky ocenił(a) ten film na: 8

    Khaosth Wiesz mi jakoś specjalnie niezależy na na utrzymywaniu "stwierdzenia wiecznej miłości". Kto będzie chciał zyć z partnerem 200 lat to to zrobi kto nie droga wolna mozna szukać kogoś innego czasu będzie jeszcze sporo a dzieciu już dawno wychowane więc problemu rozbijania małżeństw nie widze. Co do emerytury i roboty. Nikt ci nie kaze siedzieć w jednej cały czas. Ja sobie przykładowo nie wyobrażam teraźniejszego życia w jednej pracy.

    Świat się zniemnia i trzeba się do niego przyzwyczaić , koncerwatywne podejście nie jest jak dla mnie wskazane w tym świecie i nigdy go nie propagowałem.

    Ja przykładowo troche nie rozumiem głównego bohatera. Ja osobiście chciałbym żyć wiecznie. Mówienie o nudzie to szukanie dziury w całym. Albo jesteś albo cię nie ma. Jak jesteś zyskujesz , jak cię nie ma traczisz w szystko i nic nie masz poprostu. No chyba że wieżysz w Boga ale zauwaz że według tych wieżeń w niebie również żyjesz wiecznie. Ja z checią chciałbym żyć w nieskończoność albo przynajmniej długo zdążyłbym zrobić dosłownie wszystko o czym marzyłem, zajmowałobym się pokolei wszystkmi zainteresowaniami i marzeniami i na wszystko starczyłobymi czasu. A jak bymi się zaczęło nudzić i doprowadzałoby mnie to do szaleństwa to zażyczyłbym sobie jakąś bezbolesną śmierć. Inna sprawa że to powoduje przeludnienie ludzi itp itd. Więc oznaczałoby to potrzebe szybikiej ekspansji na inne planety bo na tej by nie wystarczyło miejsca.

    Reżeyser stara się pokazać ilone ze złej strony , a ja jednak ją rozumiem, gdybym ja był odkyrwcą leku na śmiertelność pewnie chciałbym go wykorzystać. Jak chcecie spróbujcie mnie przekonać że mam złe poglądy bo wasze dotychczasowe argumenty mnie nie przekonują. (Zaznaczam że patrze z subiektywnego punktu widzenia nie bacząc w tym momencie na reszte ludzi).

  • Khaosth ocenił(a) ten film na: 8

    spanky W sumie podszedłem od złej strony. Lek na śmiertelność odruchowo utożsamiłem z nieśmiertelnością i niemożnością zabicia człowieka. W takim przypadku to trochę faktycznie lepiej wygląda i jedynie przeludnienia bym się obawiał.

  • acidity ocenił(a) ten film na: 6

    Khaosth Nie uważam, że kiedykolwiek powinno się hamować rozwój medycyny. Sprawa jest bardzo prosta, jeżeli nie zechcesz skorzystać z jej dobrodziejstw, to tego nie zrobisz i umrzesz szybciej.

  • Kagan ocenił(a) ten film na: 5

    KREATOR Film warto obejrzeć dla efektów wizualnych. Fabuła jest po prostu głupia. Eliksir nieśmiertelności to byłoby największe osiągniecie ludzkości w dziejach. Już widzę, jak kolesiowi, który go odkrył pozwolono by zniszczyć wszystkie wyniki badań. Przecież takiego odkrycia nie dokonuje się w pojedynkę. W dzisiejszym przemyśle medycznym i farmaceutycznym nie da się nic nowego stworzyć bez zaangażowania całej rzeczy specjalistów, gdzie dokumentacja jest starannie prowadzona i pilnie strzeżona. Już widzę, jak pozwalają doktorkowi zniszczyć owoce programu badawczego kosztującego z pewnością całą furę kasy. Bzdura.

    Jeszcze większa bzdura to te wszystkie obawy o konsekwencje nieśmiertelności. Gdyby nasi przodkowie wyznawali taką mentalność, to do tej pory siedzielibyśmy w jaskiniach. Wyobraźcie sobie, że nauka stoi u progu czegoś tak niezwykłego jak formuła nieśmiertelności, a jakiś debil stwierdza, że "życie bez śmierci jest nic nie warte" i postanawia nam, LUDZKOŚCI, ten niezwykły dar odebrać. Mało tego, koleś posuwa się do MORDERSTWA, aby odebrać ludziom możliwość DECYDOWANIA czy i kiedy chcą umrzeć. Czysty absurd.

    Może za daleko się posuwam w skojarzeniach, ale to chyba nie przypadek, że film powstał w socjalistycznej do cna Francji. Wszak jest on podszyty takimi właśnie ideami, typu "zła korporacja chce przedłużać ludziom życie, trzeba ich powstrzymać". To mi przypomina luddystów, niszczących w czasie rewolucji przemysłowej maszyny, w obawie o permanentne bezrobocie. Mentalność jaskiniowca, ot co.

  • Velocitraktor ocenił(a) ten film na: 8

    Kagan Czy faktycznie człowiek decydujący o zyciu i śmierci - czyli uzurpujacy sobie rolę Boga - jest zdolny aby Go zastąpić? Mając mniej władzy przekonujemy się przecież że nie, większa władza tylko ten stan POGORSZY.
    Postęp to jedna sprawa a moralność - druga. Załóżmy że znaleźlismy się w opisanym świecie gdzie ludzie decydująo swym życiu i śmierci. Skoro zycie ma wartość względną która może być unicestwiana w zależności od kaprysu człowieka to de facto sam człowiek jest wartością względną. I dalej - skoro życie, człowiek jest wartoscią względną to co nie jest? Postęp? Wpadlismy w błedne koło. W mojej opinii jedynym gwarantem sensu jest istnienie Absolutu, bez niego można wszystko prędzej czy później podważyć. I to też widać dobitnie w rewolucji ale tym razem burżuazyjnej.

  • Kagan Zgadzam się z tym co napisałeś i pewnie też stanąłbym po stronie Ilony. Oczywiście najważniejsze pytanie to jak ta nieśmiertelność miałaby wyglądać. Bo jeśli polegałaby na tym, że ludzie byliby nieśmiertelni, ale by się starzeli i w związku z wiekiem stawali słabi, niedołężni i nieatrakcyjni to taka nieśmiertelność faktycznie byłaby przekleństwem i prędzej czy później doprowadziłaby do katastrofy - kilkusetletni starcy byliby za słabi by pracować, a utrzymywać kilkunastu/kilkudziesięciu pokoleń urodzonych wieki temu ludzie w wieku produkcyjnym nie byliby w stanie.
    Jeśli natomiast nieśmiertelność wiązałaby się z zachowaniem młodości to byłoby to największe odkrycie w dziejach ludzkości i głupotą, a wręcz zbrodnią przeciw ludzkości nazwałbym w takim przypadku postępowanie głównego bohatera. W tym przypadku jedynym zagrożeniem byłoby przeludnienie. Co do etosu miłości to uważam, że prawdziwa miłość nie przeminie nawet po tysiącu lat, a jeśli czyjaś miłość ma przeminąć to skończy się góra po kilkunastu/kilkudziesięciu latach. Jak dwoje ludzi nadal kocha się po kilkudziesięciu latach bycia razem to jestem pewien, że ich miłość nie minie aż do śmierci.
    Trzecią kwestią poruszoną w firmie jest obawa, że to od tej korporacji będzie zależała nieśmiertelność. To faktycznie byłoby niebezpieczne, ale gdyby jakaś firma odkryła receptę na nieśmiertelność to jestem pewien, że państwa zmusiłyby ją do udostępnienia tej recepty tak by każdy mógł z tego dobrodziejstwa skorzystać (wszak to obywatele wybierają rządzących, a obywatelom zapewne zależałoby na nieśmiertelności).
    Dochodzę do wniosku, że bardziej w filmie chodzi nie o straszenie nieśmiertelnością jako przekleństwem ale o straszenie rosnącą rolą wielkich międzynarodowych korporacji.

  • Kagan Ale to prawda, że życie bez śmierci traci wartość, gdyż wartość bierze się z rzadkości, a przy nieograniczonej liczbie dni, stają się one bezwartościowe.

  • Kagan ocenił(a) ten film na: 5

    Morgan_Mortimer_Graff Rzadkość jest tylko jednym z czynników wpływających na wartość.
    Nieograniczonej liczby dni nie będzie nigdy, zawsze będzie ryzyko śmierci z przyczyn losowych, nawet przy wyeliminowaniu starzenia się. Przy bardzo dużej liczbie dni krańcowa wartość dodatkowego dnia byłaby stosunkowo mała, ale wartość wszystkich dni razem zawsze jest ogromna i tym większa, im więcej jest tych dni.

  • Kagan Czy ogromna ilość źle przeżytych, z racji ich inflacji, dni będzie miała naprawdę ogromną wartość? Wątpię. Poza tym czy gatunek ludzki jest gotowy czemuś takiemu psychicznie sprostać? Nie zostaliśmy do tego stworzeni, wydaje mi się, że doprowadziło by to świat do upadku, coś jak w "Ludzkich dzieciach", tyle, że brak nadziei zostałby zastąpiony dekadencją na niespotykaną skalę.

  • Kagan ocenił(a) ten film na: 5

    Morgan_Mortimer_Graff Widzę to inaczej. Dekadencja - owszem, wśród tych, którym brakuje pomysłu na życie. Jednak dla mnie i, jak sądzę, dla większości ludzi, eliksir nieśmiertelności otworzyłby cudowne perspektywy samorealizacji. Można by zakosztować wszystkiego, na co obecne życie, z wielu przyczyn, jest za krótkie. A jeśli ktoś ma inne zdanie - ostatecznie nikt nikogo nie zmusza... no, poza gościem, który chce eliksir zniszczyć.

    "Nie zostaliśmy do tego stworzeni"
    Osobiście nie wydaje mi się, żebyśmy w ogóle zostali "stworzeni". Ale skoro wierzysz, że zostaliśmy, to chyba wierzysz też w "życie wieczne" będące nagrodą, a nie karą.

  • acidity ocenił(a) ten film na: 6

    KREATOR Jeśliby skazać ludzi na nieśmiertelność, to życie wg dzisiejszych standardów dla większości byłby karą. Dlatego też wszystko musiałoby się zmienić. Długowieczność pozwoliłaby zrzucić nam pęta przywiązania do jednego domu, jednego miasta, jednego państwa i jednej pracy. Mając czas i zachowując młodość możemy sobie pozwolić na większe ryzyko i np na porzucenie pracy w biurze na rzecz profesjonalnego uprawiania sportu, gry na instrumencie albo malowania obrazów. A gdybyśmy tak jeszcze zajęli się eksploracją wszechświata, to i 5000 lat życia byłoby za mało, aby się tym znudzić :) W takim przypadku zostałby też rozwiązany problem przeludnienia.