Memoria de mis putas tristes

1 godz. 30 min.
5,7 2 471
ocen
5,7 10 2471
3 162
chce zobaczyć
{"rate":5.0,"count":1}
{"type":"film","id":626896,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Memoria+de+mis+putas+tristes-2011-626896/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Rzecz o mych smutnych dziwkach
  • Książka, jak prawie wszystkie pozycje Marqueza, jest przepięknie napisana. Temat nieco
    kontrowersyjny, ale, w jak prawie wszystkich pozycjach Marqueza, nie można się oderwać.
    Natomiast do kina niemal z pewnością się nie wybiorę, gdyż boję się, że moje wyobrażenie o
    bohaterach zderzy się mocno z poziomem filmu. Nie twierdzę, że będzie to poziom niski, jednak
    magiczności tej książki wolę sobie nie burzyć.
    Żal mi również, że zarówno w książce, jak i w filmie, użyto cenzury, by zmienić temat.

  • sla ocenił(a) ten film na: 2

    amber_09 a ja pójdę właśnie dlatego, żeby zobaczyć zderzenie + jestem pewna, że tego czego nie ma w książce na pewno znajdę w filmie- przepiękne, ciepłe, słoneczne, miękkie zdjęcia!!!!

  • aud_hepburn ocenił(a) ten film na: 4

    sla Mnie książka zupełnie się nie spodobała. Przewracając kartki, znużenie narastało. Dokładnie mój typ literatury, a tak bardzo czuję, że schrzaniono tę opowieść. Mogłaby być... lepsza? subtelniejsza?

    Ale na film czekam. Może ekranizacja się powiedzie, kto wie. :)

  • aud_hepburn i Polka w nim gra :P

  • amber_09 Pisząc o cenzurze zapewne masz na myśli tytuł... Ale użycie w nim innego słowa wcale nie zmienia jego znaczenia, ani tematu utworu.

    Co do filmu i książki, to proza Marqueza w ogóle bardzo wysoko stawia poprzeczkę, jeżeli chodzi o próby jej ekranizacji. Na przykład „Miłość w czasach zarazy”, choć jest filmem samym w sobie całkiem sprawnie nakręconym, to do pierwowzoru książkowego bardzo mu daleko. Nie sądzę, żeby komukolwiek udało się oddać w filmie klimat twórczości Marqueza, ale oglądanie ekranizacji jego utworów dla mnie zawsze będzie jakąś ciekawostką. Być może „Rzecz...” wypadnie nieco lepiej w porównaniu do „Miłości...” ze względu na swoją zwartość. Dziwię się natomiast, dlaczego nikt jeszcze nie zekranizował „Stu lat samotności”, najsłynniejszej i najlepszej, według mnie, z jego książek.

  • Zloty_Deszcz Autor nie pozwala na ekranizacje "Stu lat samotnosci". Byl rozczarowany ekranizacjami swych innych dziel. Jest pewna nadzieje,ze jezeli ta spelni jego wymagania,wyrazi na to zgode. Więcej ksiazek juz nie napisze,bo cierpi na demencje.Powiedzial,ze bierze do tego zadania pod uwage swego ulubionego rezysera, A.Inarritu,od"Amorres Perros".

  • niunia123_filmweb A, to ciekawe. Takich rzeczy to ja nie wiedziałem. Dzięki :)

  • Zloty_Deszcz http://www.tvn24.pl/kultura-styl,8/m-rquez-na-cenzurowanym,2...


    Udało mi się znaleźć link,w którym o tym mowa:
    " Jeśli ekranizacja Carlsena,
    okaże się filmem równie udanym jak ta, prozy Hamsuna,
    kolumbijski pisarz, być może zgodzi się wreszcie na
    zekranizowanie „Stu lat samotności”. Przymierza się do
    tego od lat najbardziej dziś ceniony meksykański
    filmowiec Alejandro González Iñárritu, twórca m.in.
    „Amores Perros”, „21 gram” i zarazem ulubiony reżyser
    Marqueza."


    " Twórca „Stu lat samotności”, dzieła uważanego za
    najwybitniejszy utwór hiszpańskojęzyczny od czasu „Don
    Kichota”, do tej pory nie miał szczęścia do adaptacji
    swoich powieści."

  • niunia123_filmweb Marquez już się nie zgodzi na ekranizację żadnej ze swoich powieści, bo zmarł trzy miesiące temu :(
    Nie wiem, na kogo przechodzą w takim wypadku prawa autorskie do jego dzieł, ale myślę, że powinno być teraz łatwiej nakręcić "Sto lat samotności".

  • Zloty_Deszcz Wiem, że nie żyje. To jest link sprzed 2 lat, na którym opierałam swoją wypowiedź z tamtego czasu.

    Marquez miał syna Rodriga. Pewnie to on odziedziczył prawa autorskie. Sam jest reżyserem, więc kto wie, może sam pokusi się o ekranizację :) .

  • niunia123_filmweb Kto wie, może wyszłoby z tego coś dobrego :)

  • amber_09 Uważam, że książek Marqueza nie powinno się ekranizować w ogóle! To jest piękna literatura, którą ludzie powinni CZYTAĆ. Obejrzenie filmu na jej podstawie nie odda nawet kawałeczka wspaniałości jego powieści. Dla mnie są obrazą jego twórczości. "Miłość..." jako film w ogóle do mnie nie przemówił... Byłam okropnie zawiedziona. Nie wiem czy dam się komukolwiek namówić na obejrzenie "Rzecz o mych smutnych dziwkach" (chociaż prawdopodobnie ciekawość wygra w tym pojedynku)
    Są książki, których ekranizacje okazują się często lepsze od nich samych, ale moim zdaniem, robi się je po to, bo ludzkość jest coraz głupsza i czyta coraz mniej książek. Chwalenie się, że nie przeczytało się w szkole żadnej lektury jest żałosne.
    Do wszystkich hejterów - taaak, wiem, że poleciałam nie w temacie, ale nie mogłam się powstrzymać. :)

  • youaremydisco Nie chcę rozpętywać tu jakiegoś "shitstormu", ale kurczę- jak ze 100 stronicowej książeczki o starcu podziwiającym zamroczoną narkotykami dziewczynkę można skręcić dobry film? Nie pomoże tu nawet kwiecisty język Marqueza, którego zresztą podziwiam i powoli uzupełniam, ponieważ w filmie musi się coś dziać. "Miłości w czasach zarazy" (filmu) można było nie lubić, ale przynajmniej akcja szła do przodu... jak parostatek! Pozdrawiam i czekam na pierwsze relacje fanów Marqueza.

  • pati_b1 ocenił(a) ten film na: 7

    duraq Nie czytałam co prawda książki, na której film jest oparty, ale moim zdaniem do tego obrazu nie można się przyczepić! Klimat jest od pierwszego ujęcia, a to za sprawą doskonale dobranych aktorów (szczere brawa za casting) i doskonałych zdjęć, są bardzo poetyckie, malownicze, oddają klimat małego miasteczka. Wszystko jest dopracowane, naprawdę czuć kunszt. Czułam "to coś" i w scenografii jak i w grze aktorskiej, a wszystko jest dodatkowo ubrane w idealnie dobraną muzykę. Sama historia niestety nie porywa, ale dzięki tym wszystkim wymienionym przeze mnie elementom całość, mam wrażenie, nie mogła być lepsza.
    Oglądałam ekranizację "Miłości..." i pamiętam, że czekałam, aż film się skończy. Tu - wręcz przeciwnie.
    Ja gorąco polecam.

  • amber_09 magię, która jest w każdym zdaniu u marqueza jest cholernie trudno przenieść na ekran, jestem ciekawa czy w tym przypadku jest inaczej i dlatego bardzo chętnie zobaczę "rzecz..."