Trochę przereklamowany tytuł. Widziałem lepsze horrory o wilkołakach. W tym, charakteryzacja tychże jakoś nie przypadła mi specjalnie do gustu. Owszem, niektóre ujęcia z tymi stworzeniami jeżyły włos na głowie, ale to tylko wtedy, gdy nagle pojawiały się z ciemności. Skowyt niestety nudzi... Przez większą część czasu (a przynajmniej w trakcie pierwszej połowy filmu) niewiele się dzieje. Akcja bardziej na poważnie rozkręca się dopiero w niezłym zakończeniu, kiedy to jednak widz z powodu swojej senności jest już bardzo obojętny na to, co widzi na ekranie. Być może najlepszym momentem filmu jest długo trwająca przemiana człowieka w wilkołaka, która jak na rok powstania filmu wygląda dość spektakularnie. Momentami jednak po prostu brakuje tych wilkołaków... za rzadko widzimy je w akcji, szczególnie na otwartej przestrzeni. A szkoda, bo klimatyczny, mglisty lasek byłby świetnym miejscem na krwawą jatkę. Minusem jest też gra aktorska, a raczej jej brak oraz scenariusz, który nie jest zbyt dopracowany - wszystko jest niestety do bólu przewidywalne. W zakończeniu można odczuć wrażenie, że bohaterzy trochę za szybko i za łatwo poradzili sobie z tymi "niebezpiecznymi" stworzeniami. Przyznam, że jak na tak znany tytuł i początek długiej serii to jestem trochę rozczarowany. Moja ocena: 6/10.