Arcydzieło to nie jest, ogólnie film niezły, zdjęcia cieszą oko, muzyka pieści uszy, M. Goode jest
niesamowity, Mia ustępuje, ale tylko nieznacznie.
Przeszkadza Nicole, która mimo że gra dobrze, wygląda jak nieszczęśliwa pacjentka kliniki
plastycznej. Producenci (Bracia Scott) wiedzieli co robią, tylko chyba scenarzysta zawiódł. A
szkoda, bo spodziewałem się czegoś lepszego po Wentworth Miller'ze. Aktorem jest przeciętnym,
ale w każdym z wywiadów, jakie obejrzałem widać było, że facet jest bardzo inteligentny. Stąd też
liczyłem na inteligentne kino, a wyszło jak wyszło... tylko nieźle.
Tez dalabym podobna ocene... Powtorze za kazdym: zdjecia, montarz, scenografia, tak dobrze ubranych ludzi nie da sie na pokazach mody w Mediolanie czy Paryzu zobaczyc, jednak... to nie jest inteligentne kino.
Wszystko jest dane na tacy: Goode nie byl niesamowity, gra jak Monoroe, wylacznie swoim urokiem (moze tak tez mialo byc), jest uwodzicielem do bolu, nawet sposob, w jaki usta wyciera po kolacji, muskajac swe wdzieczne usta szmatka... Nie jest intrygujacy, od razu mozna wyczuc, ze jest manpulatorem i typowym w tego typu kinie "maniakiem" :-) Pomysl, gdyby bohater byl przecietniejszego wizerunku, byl moze barzdziej surowym twardzielem, niz pieknisiem... Kobieta moze tak nie powinna pisac, ale przed takim typem kazda rozlozy nogi ;-)
Matka: relacja miedzy corka i matka jest nielatwa, ale jak moze byc inaczej z taka zimna kobieta? Czemu nie moglaby grac cieplej, moze troche zagubionej, samotnej kobiety, ale jednak majacej jakis zmysl kochania, instynktu i moze wlasnie... wiekszej inteligencji? A tak jest karykaturalna, ale ladnie ubrana i uczesana.
India jest jedyna skupiajaca uwage widza w filmie, moim zdaniem, a mocna strona jest obietnica perwersji.
Powinnam oznaczyc SPOILER i oczywiscie montaz, a nie montarz... Monroe, a nie jak powyzej w przyplywie energii kinetycnzej udalo sie naskrobac ;-)
A co moze byc jeszcze jakims smakolykiem, to nazwisko Stoker, bedace swietnym tytulem nasuwajacym skojarzenie do Brama Stokera, autora "Draculi", i samego wampiryzmu. To film o przebudzeniu seksualnym i szerzej przebudzeniu swej natury. Wujaszek jest takim wlasnie Drakula, ucielesnieniem democznego zla i erotyki.
Ewentualnie kusic moze jakas symbolika i jej rozszyfrowanie. Co moze podobac sie kobiecie - zniewalajace buty, ktore otrzymuje od wuja, znawcy dobrych marek i posiadacza dobrego smaku. Buty, nie byly przypadkowym prezentem, sa symbolem wolnosci i niezaleznosci, a oczywiscie eleganckie szpilki maja konotacje czysto erotyczne.
Dalej oczywiscie kwiaty, parasol, ow pajak, a i nawet paskowi mozna przypisac nieprzypadkowosc ;-)
I jak okreslil to chyba sam rezyser, to film o dziewczynie wchodzacej w doroslosc.
Nie rozumiem czemu się czepiacie postaci granej przez Nikole? Taka miała być. To nie była zwykła gospodyni domowa mieszkająca w śródmieściu, chodząca w wolnym czasie na fitness i solarium z psiapsiółkami z sąsiedztwa; wymieniająca się przepisami na ciasta. Jest samotna, a zimna jedynie z pozoru. Emocje kumuluje w sobie. Widać że nie radzi sobie z sytuacją sięgając często po alkohol. Idealny wygląd to kolejny pozór. Jakby maska czy nawet mur pełniący funkcję ochrony.
Na uwagę zasługuje fakt że to rodzina z wyższych sfer, w takich domach rządzą inne konwenanse. Emocje są ukrywane. Pani domu nie lamentuje po kątach po ceremonii pogrzebowej, nie biega w wałkach na włosach cała nieogarnięta .. tym samym nie jest zwykłą ciepłą kobieciną. Być może miała problemy małżeńskie ze zmarłym mężem. Może ją odtrącił. Wiedli puste życie.
Poza tym była kwestia w filmie że córka miała z ojcem wspólne polowania przez wszystkie lata. Ona się czuła odrzucona jako jej matka. Nawet chwila kiedy jej proponuje wypad na lody i zakupy. Cały czas się starała ale z marnym skutkiem.
Ale że nie było płaczu, zawodzenia, krzyku, to już należy ją skreślić.
Moim zdaniem wypadła świetnie. Jej rola zwraca uwagę, jest tu najbardziej dramatyczna. A nie nieprzystosowana do życia społecznego, psychopatyczna India. Tu jest jasność. Natomiast córka nie czuje nic. Jest wyprana z emocji. Jedynie czyniąc komuś krzywdę odczuwa przyjemność (scena pod prysznicem). Nie ma w sobie nic intrygującego. Cały film wygląda jak zombie, zachowuje się jak cień, jedna przyklejona mina i nic więcej.
Zagadzam sie ze wszystkim, rola swietnie zagrana, postac tragiczna i dramatyczna filmu, jedyna realna, ale jednak przy takiej nie subtelnie wyrazonej relacji matka-corka od poczatku wlasciwie widz wie, czego sie spodziewac. Tutaj mamy poniekad czarno-bialy przyklad, pusty i niedajacy rozkoszy domyslom