Bohaterem "Tokyo Fist" jest zapracowany biznesmen Tsuda. Jego pozbawione większych emocji życie nie wpływa najlepiej na coraz bardziej nijaki związek z Hiruzu. Pewnego dnia spotyka starego kolegę ze szkoły średniej, który obecnie jest bokserem. Kojima, bo tak na imię ma owy kolega bokser, pewnego dnia odwiedza samą w domu Hiruzu co kończy się pewnymi niejasnościami (tak, tak, chodzi o seks) i wynikającymi z nich podejrzeniami rodzącymi się w glowie Tsudy. Zazdrość Tsudy niszczy związek z Hiruzu, wreszcie dochodzi do starcia z Kojimą, któro dla Tsudy kończy się fatalnie. Wreszcie Hiruzu opuszcza swojego narzeczonego i zamieszkuje u (o zgrozo!) Kojimy. Tsuda dostaje szału, popada w obsesję i szybko sam postanawia zacząć trenować boks, aby móc się krwawo zemścić.
O ile w "Tetsuo" chodziło o udoskonalanie swojego ciała poprzez wszczepienie metalu, tutaj Tsukamoto pokazuje nam fascynację bardziej "ludzkim" jego umocnieniem, bo poprzez najzwyklejsze treningi. Powiększające się mieśnie, polepszajacasię kondycja, a co za tym idzie - powiększająca się obsesja i narastająca agresja. Zresztą ową agresję Tsukamoto udało się uchwycić idealnie, "Tokyo Fist" pełne jest gniewu i istnego szału zabijania, któremu dodatkowego szaleństwa dodaje ostra industrialna muzyka. Ale muzyka ta wcale nie byla konieczna, aby dodac tu szalenstwo, bo sam w sobie ten film jest po prostu szalony. Nie tylko Tsuda ma obsesję, bo taką samą (a raczej podobną) ma Kojima, w wkrótce i Hiruzu. O ile jednak panów interesuje głównie zadawanie bólu, to dziewczyna zaczyna się rozkoszować kaleczeniem się. Jej związek z Kojimą, fascynacja przemocą, zrodzi z niej masochistkę. Film jest ciekawy wizualnie, i takze wizualnie szalony, mamy tu fragmenty przerysowane, czasem jak żywcem wyciągnięte z jakiegoś komiksu, czasem bardzo teledyskowe co kojarzy się ze wspominanym "Tetsuo". Dodatkowym skojarzeniem jest też obecność kilku scen gore (no i rowniez juz wspomniana wariacka elektroniczna muzyka, która zresztą w tej - agresywniejszej - czy innej formie, towarzyszy dzielom Tsukamoto po dziś dzień).
Dzieło brutalne, makabryczne i naprawdę dobre.