Nie zgadzam się. To nie jest dobre kino historyczne. Ba! to wcale nie jest kino historyczne. Dałem mu 3 - za Brada Pitta i Diane Kruger - bo ich lubię i za widowiskowość - scena walki Achillesa z Hektorem jest o tyle fajnie wyreżyserowana, o ile niemożliwa. Stroje - osoba za nie odpowiedzialna powinna zostać wyrzucona z pracy w tempie natychmiastowym. Armie i żołnierze są za ładni, za czyści. Realia - konsultant historyczny powinien dołączyć do costume designera. To tyle
Pomijając fakt, że swoją wypowiedzią godzę w wypowiedź, a nie w autora, i to że moja wypowiedź nie była chyba chamska, a przynajmniej nie miała być, to chyba nie do końca ją zrozumiałeś. Ja tam nie napisałem, że film nie jest zgodny z
Iliadą, tylko z realiami historycznymi. I pomimo twoich obelg swoje zdanie podtrzymuję - bo tak się nie ubierali, tak nie walczyli, nie mieli gadźetów (takich jak parasol, który noszą nad Heleną, a który pochodzi z XVII - wiecznych Chin - oczywiście naszej ery) wojownicy nie wiosłowali na okrętach wojennych (ani na żadnych innych). Może i jest to dobra ekranizacja poematu Homera, ale to nie jest film historyczny. Usuwać z tej strony powinno się natomiast ludzi, którzy nie potrafią dyskutować używając inteligentnych argumentów, bo może są na to za głupi - nie wiem, tylko wyzywają innych sądząc, że w internecie mogą rżnąć cwaniaka bo zapewnia anonimowość. Ta zakładka się nazywa dyskusje - to oznacza, że ludzie się tu wymieniają poglądami na dany temat a nie wyzywają jak im się coś nie podoba. Mam wytłumaczyć prościej? Jak się ze mną nie zgadzasz, to napisz dlaczego i postaraj się udowodnić swoją rację, wtedy może zmienię zdanie. I jeszcze jedna sprawa - co w mojej wypowiedzi sprawia, że uważasz mnie za "klasycznego frustrata z kompleksami bez przyszłości"? Powiem Ci, że to Ty mi wyglądasz na kolesia, który poczytał sobie mitologię, oglądnął Troję i uważa się za znawcę. Czytałeś Ty chłopie Iliadę? Albo jakąkolwiek książkę dot. historii starożytnej?
Poczytaj też napisy końcowe tego swojego ulubionego filmu. To nie jest ekranizacja Iliady, tam jest wyraźnie zaznaczone że to film inspirowany poematem. Gdzie Kassandra? Gdzie ingerencje bóstw? Mam wymieniać dalej? Zbroje, jakie dumnie noszą achajowie w tym filmie, to jest czyste fantasy, w tym czasie takich zbroi nie noszono. Hełmy? Nosili podobne, fakt. Ale 800 lat później. W Iliadzie opisano nawet jak Achilles zakłada hełm zrobiony z kłów dzika. Widziałeś taki w filmie? Wojownicy atakujący konno. Odpada, konie ciągnęły co najwyżej rydwany, wtedy jeszcze nikt nie dosiadał koni w walce. Nawet fakt homoseksualizmu Achillesa i Patroklesa jest w tym grzecznym, poprawnym politycznie filmie. Rzeź dokonana po zdobyciu Troi? Nie ma, dzielny Brad Pitt i przyjaciele wspaniałomyślnie wypuszczają mieszkańców miasta. Każdy kto choć trochę kojarzy Iliadę, nie musi odkrywać, że hektorowe dziecię nie przeżyło (w filmie ma się dobrze), Parys zginął dużo wcześniej (tutaj zresztą nie miał kiedy, bo akcja trwała chyba z 14 dni najwyżej), Menelaos I Agamemnon odpłynęli z Troi o własnych siłach (w filmie giną). Menelaos zaś z Heleną pod pachą, bo się baba załapała na swoistą amnestię. Agamenmnon był tu królem - hahaha- Sparty, Kassandry nie było, a Hektor nie uciekał przed Achillesem okrążając chyba z siedem razy murów Troi. Także ponawiam pytanie: czytałeś ty w ogóle chłopcze Iliadę?
Ludzie jeszcze raz tłumaczę: mylicie filmy fabularne robione pod publikę z programami Discovery. Tam się uzewnętrzniajcie.
Nie, nie o to chodzi. Film jako widowisko akcji spełnił założenia, mnie się nie podobał, ale rozumiem, że Tobie i wielu innym mógł (sam zresztą przyznałem, że był ładny i widowiskowy). Po prostu nie zgadzam się, na nazywanie go 1) filmem historycznym, bo to nie prawda, i 2) ekranizacją Iliady bo twórcy sami przyznają w napisach końcowych, że to nie ekranizacja, tylko inspirowanie się utworem Homera
@Dudefix - nie podobał Ci się z jakich względów? chodzi o to, że miał niewiele wspólnego z Iliadą? przecież nie miał mieć, sam dwa podkreślałeś, że był nią tylko 'inspirowany'. więc dlaczego Ci się nie podobał? nie zrozum mnie źle, nie atakuję Cię, jestem tylko ciekawy jakie konkretnie wady w nim dostrzegłeś. Bo nie wierzę, żeby aż tak zniesmaczył Cię fakt niehistoryczności, który jest rzeczywiście o tyle rażący o ile mało istotny, bo na przykład filmy o Królu Arturze w większości pokazują rycerzy w pełnych zbrojach płytowych, konie kryte kropierzami, pojedynki na lance i tego typu rzeczy, podczas gdy pierwsze prawdziwe legendy arturiańskie są datowane na IX w. ale zbroje płytowe i lance trafiają do publiki lepiej niż kolczugi i topory (przynajmniej kiedyś trafiały, teraz faktycznie trend się odwraca), a takie jest przecież założenie.
podkreślam jeszcze raz, nie chcę to uprawiać trollingu, jeśli coś źle zrozumiałem lub przekręciłem jakieś fakty to przepraszam, i nie krępuj się mnie poprawić.
Racja. Ja już nawet gdy oglądam film to nie specjalnie zwracam uwagę na stroje i scenografię, bo zazwyczaj jest ona spartaczona. I to nie był jedyny powód dlaczego oceniłem film tak nisko. Po prostu był on dla mnie najzwyczajniej nudny, widowiskowy, nakręcony z rozmachem ale strasznie prosty i przewidywalny, bez polotu, pełen sztucznego patosu i ukazujący jakże popularną (oklepaną) walkę dobra ze złem. Tyle już powstało takich filmów (jak choćby wspomniany przez Ciebie Król Artur - który pomimo komicznych strojów całkiem mi się spodobał), że mogliby dać sobie spokój. I muzyka kiepska. Brad Pitt - pomimo, że go lubię i grał dobrze, to nie pasuje mi on na Achillesa. No i ten Orlando "Zdalekacelny" Legolas Bloom. Tylko czekałem jak chwyci w końcu za jakiś łuk i zacznie na****dalać do "tych złych". I doczekałem się. Btw. Nie mam za złe atakowania wypowiedzi, nie znoszę atakowania rozmówcy bo to chamstwo, więc spoko:) Pozdrawiam
@Dudefix - piszesz: "Po prostu był on dla mnie najzwyczajniej nudny, widowiskowy, nakręcony z rozmachem ale strasznie prosty i przewidywalny, bez polotu, pełen sztucznego patosu i ukazujący jakże popularną (oklepaną) walkę dobra ze złem.". Zgadzam się z twierdzeniem że był przewidywalny, no ale siłą rzeczy choć trochę przewidywalny być musiał, bo przecież historia wojny trojańskiej jest czymś w rodzaju wiedzy elementarnej, i choć odstępstwa od oryginału były (co już zostało omówione we wcześniejszych postach), to przecież nie mogły być za duże. Nieprzewidywalne byłoby gdyby Achilles okazał się zaginionym bratem Parysa. Nieprzewidywalne, ale przecież nielogiczne, nieprawdziwe i zwyczajnie śmieszne. A co do walki dobra ze złem - trochę inaczej to odebrałem, wydaje mi się że tam nie było specjalnie rozgraniczenia na 'good guys' i 'bad guys', może poza Menelaosem, który generalnie manipulował wszystkimi. Ja to zrozumiałem tak, że nawet na wojnie wszyscy jesteśmy ludźmi, do końca nie wiadomo czyja jest wina, bo przecież i Trojanie spieprzyli sprawę, i Grecy w większości litości nie mieli. Achilles był według mnie fajnie pogłębioną postacią, nie miał kwadratowej szczęki, dwóch metrów wzrostu i nie kąpał się w krwi wrogów. Wręcz przeciwnie - miał wątpliwości co do zasadności całej tej wojny, a mimo to walczył, bo szukał nieśmiertelności w sławie i to go wewnętrznie rozdzierało.
Co do wspomnianego przez Ciebie patosu - rzeczywiście było go tam dużo (momentami, z czym się zgadzam, za dużo) ale to jakby trochę było wymuszone przez konwencję opowieści, bez patosu zwyczajnie się nie dało. A z patosem jak to z patosem - jak jest, to żenada i śmieszność, ale jak nie ma, to jednak trochę niedosyt ;)