Techniczna strona realizacji filmu to jest jego największy atut! O ile można już mieć, a właściwie: trzeba mieć zastrzeżenia do gry aktorskiej... Słaba, bez pomysłu, wyobraźni - aktorzy grali już na "siłę", bo mieli już kontrakt podpisany i musieli go wypełnić... Jedynie Eric Bana wychodzi obronną ręką z tego towarzystwa... I nic nie dało, to, że Brad Pitt rzucił palenie i "rzeźbił" swą muskulaturę przez 6 miesięcy skoro Achilles był zbyt chuderlawy... Przyczepić też można się do samego scenariusza: ja wiem, że tą historię każdy właściwie zna i kiedy zasiadałem w kinie, to już wiedziałem jakie będzie zakończenie, a mimo to przyjemnie się film oglądało - to akurat zaliczam do plusów filmu, ale poważnym minusem jest już to, że cały czas postacie debatowały nt. "kto przejdzie do historii" - doprawdy, jakby innych problemów nie mieli... :| I właśnie stąd tak niska ocena, bo gdyby nie ta pseudo-filozofia film "Troja" byłby arcydziełem! Film można potraktować jako ciekawostkę historyczną jak i czysta rozrywkę, choć i tak i tak przyjemnie się go ogląda :)