Byłam dziś na Troi głównie po to, żeby powzdychać do Orlanda i tu...wielkie zaskoczenie... Pojawia się krótko, wygłasza jakieś takieś płytkie kwestie...aż żal... Dopiero jak napina łuk na końcówce jest na co popatrzeć. Całe szczęscie był jeszcze Hektor i to on uratował cały film.