Taki tam sobie zwykły, kolejny z szeregu, film sensacyjny. Niezły, ale i nie rewelacyjny.
Ilość nieprawdopodobieństw na milimetr kwadratowy taśmy filmowej - ogromna, ale za to świetna muzyka. Motyw przewodni po prostu rządzi!
No i ten Cage... nie jest to co prawda jego najlepsza rola, ale i tak mi sie podobał... jak zawsze zresztą (no prawie zawsze)...
tylko spokojnie ^^'
Nie musisz się tak od razu unosić ani tym bardziej mnie obrażać. Nie wiem, czy wiesz ale istnieje coś takiego jak wolność w wyrażaniu własnych opinii, myśli i sądów, więc mam prawo oceniać ten film tak jak mi się to podoba. Jeśli nie to poczytaj sobie Mill'a, a w szczególności jego szkic o intratnym tytule "O wolności" - tam ta kwestia jest wyjaśniona w bardzo prosty, zwięzły i klarowny sposób.
Co do "Twierdzy" natomiast, to przyznaję, że dość schematycznie oceniłam tę produkcję i przez co faktycznie mogłam być źle zrozumiana. Film jest na prawdę bardzo dobry - świetna gra aktorska, rewelacyjna wręcz muzyka, wartka akcja, i wierz mi bardzo go lubię. Swojego czasu wydałam nawet na niego kupę forsy, żeby tylko go mieć jak najszybciej w swojej kolekcji DVD, poza tym oglądałam ze dwadzieścia razy i na pewno na tym się nie skończy, ale z perspektywy wszystkich filmów jakie widziałam jest on dość schematyczny i przewidywalny i dlatego właśnie oceniam go jako po prostu zwykły. Dobry, ale zwykły film. A jak Ci się to nie podoba... no cóż... to Twój problem...
Rock My Life
Wiesz tak sie kiedyś zastanawiałem gdzie jest ta ogromna ilość głupoty w tym filmie. Kiedyś podobny zarzut wytoczyła Twierdzy Gazeta Wyborcza, ale ja nie mogłem pojąć tego co tam napisano. Minowicie wytknieto filmowi to, że skoro Hummel ma te rakiety to po co mu zakładnicy. No cóż raczej byłyby z niego marny porywacz bez takiego zabezpieczenia. Ale nic to bo kiedy po raz kolejny powtarzano obraz Bay'a recenzje przemontowano i nie pojawiły się tam nieuzasadnione według mnie zarzuty o głupote filmu. Tak więc prosze o jakiś przykład bo ja ten film widziałem z dwanaście razy i na prawde żadnych wiekszych wpadek logicznych nie odkryłem no może tylko coś mi nie pasowało w scenie z bombą w laboratorium ale to wszystko.
A muzyka ah, eh, uh :) Pamiętam jak za pierwszym razem ogladnąłem Twierdze to nie mogłem normalnie funkcjonować ciągle mi ten motyw chodził po głowie, a potem jak dostałem modem to długie godziny spędziłem na sciąganiu kawałka po kawałku całej płyty, ale jak to była przyjemność posłuchać tego wszystkiego jeszcze raz. Choć przyznaje, że muza Zimmera i spólki najlepiej wypada połaczona z filmem aż trudno sie oderwać. Dziś płyta z Twierdzy leży z tuż obok soundtracku z Gladiatora i jest tym samym jedyną obok niego oryginalną płytą w mojej płytotece na która z radością w sercu wydałem 50 zł
P.S To że film nie podobał ci się tak bardzo jak mi wcale nie znaczy, że masz zajoba ;)