Trochę nie rozumiem niektórych ludzi którzy po obejrzeniu tego filmu twierdzą że film usprawiedliwia Hitlera i robi z niego męczennika. Dwa razy go oglądałem i ewidentnie Hitler przedstawiony jest jako szalony i chory psychicznie człowiek, który jest w stanie poświęcić wszystkich Niemców w imię swoich idei.
Ja myślę, że ukazana została obiektywna wizja ostatnich chwil Hitlera. Kim on był- każdy wie, więc reżyser nie musiał powielać schematu ukazania wodza III Rzeszy, który został przemaglowany do znudzenia w każdym filmie po 1945 r., oscylującym wokół II wojny światowej.
Za męczennika go brać, to trochę za dużo powiedziane. Film gra na emocjach- przewrotnie wywołuje współczucie dla umierającego, przestraszonego, zniszczonego człowieka. Myślę jednak, że na tę dobrą zagrywkę reżysera nabrać mogą się jedynie upośledzone emocjonalnie półgłówki, które nie mają własnego zdania i nie potrafią spojrzeć na film obiektywnie. Film uważam za świetny- dałem 8/10 :)
Dałam dokładnie tyle samo. Hitler po raz pierwszy chyba był ukazany jako człowiek - chory, zniszczony, szalony, ale jednak człowiek. To sprawia, że ten film jest inny od innych filmów wojennych - do tej pory Hitler pokazywany był jako potwór, tutaj to po prostu obłąkany szaleniec, który sam siebie zgubił. Nie zgadzam się z opinią, że film robi z Hitlera męczennika - raczej, tak jak napisałam, człowieka. Człowieka, któremu sporo widzów współczuło, mimo że każdy kto zabiera się za ten film zna na tyle najnowsza historię, że doskonale wie, kim on był - i to jest chyba największy sukces reżysera. Nie spotkałam się jeszcze z filmem, w którym mogłabym współczuć człowiekowi odpowiedzialnemu za śmierć milionów ludzi - a przynajmniej nie w momencie, kiedy mowa jest o postaci prawdziwej, nie fikcyjnej.
Film oglądałam już dość dawno temu, ale jest jedna scena, której nigdy nie pamiętam - matka trująca własne dzieci, zeby nie musiały (nie mogły!) żyć w świecie, który wspólnie z Hitlerem sobie wymarzyła. Scena, w której wszystkie dzieci ufały matce na tyle, że bez pytań brały od niej środki usypiające, tylko jedna dziewczynka jej nie wierzyła - jest to oparte zresztą na faktach, może nie sam motyw jej zachowania przed otruciem, ale czytałam gdzieś o dziewczynce, po której było widać, że nie lubi, nie ufa, wręcz boi się Hitlera. Szkoda, że zapomniałam jej imienia. :( Był to ten fragment filmu, który na zawsze zapamiętam - w jakim stanie musiała być matka, która zabija własne dzieci, które przecież kochała? Do jakiego szaleństwa i amoku została doprowadzona spaczoną ideologią Hitlera?
" jest to oparte zresztą na faktach, może nie sam motyw jej zachowania przed otruciem, ale czytałam gdzieś o dziewczynce, po której było widać, że nie lubi, nie ufa, wręcz boi się Hitlera." motyw jej działania był identyczny jak ten ukazany w filmie. Wszystko opisuje w swoim testamencie.