Niby japonskie Martwe zlo, miejscami nawet smieszne i wkrecajace. Ale jatka szybko sie nudzi a poza nia niewiele w tym filmie tresci. I do tego brak budzetu az piszczy. Sredniactwo pod kazdym wzgledem
Faktycznie mnóstwo nawiązań i zapożyczeń z Martwego Zła, tyle że zamiast absurdalnych scen gore mamy tu sceny walki podane w nowoczesny sposób (trochę matriksowe, trochę Przyczajony tygrys..., tyle że przy skromniejszym budżecie). Nie do końca mnie to przekonało. Zabrakło właśnie tego absurdu gore, a sceny walki nakręcone w ten sposób jakoś mi tego do końca nie rekompensują. Tym niemniej - ten film to ciekawostka. Ciekawe jakby podliczyć czas scen walki - pewnie wyszłoby jakieś 75% filmu.