Kolejny slasher z generatora, ale... ma swój urok i swoje momenty. Czuć ten specyficzny klimat tych mniej ambitnych horrorów z początku wieku. Niezła postać killera i nawet niezłe niektóre morderstwa. Całkiem sprawnie wodzi nas za nos w kwestii postaci mordercy. Wiadomo, że nie wykręca rozkmin na wzór Krzyku, ale i tak można się chwilę pozastanawiać i typować, kto nim jest.
Poza tym wszystkim, to jednak generyczna, schematyczna zabawa, którą znamy z setek tego typu produkcji i ta nie wprowadza dosłownie nic nowego. Ba, nawet walentynkowych killerów już mieliśmy przed tym filmem. Postaci też są sztampowe i zdecydowanie żadna nie zasługuje na uwagę. Czy rozwiązanie tej historii daje satysfakcję? Chyba nie do końca... bo znów, powiela standardy znane z innych slasherów i niczym nie zaskakuje.
Niemniej, ten film można było, oj można było zrobić dużo gorzej.