Zmarnowany potencjał. Super pierwsze 10, 15 minut filmu. Świetny, mroczny początek zapowiadający nam porządny horror. Później jest już mniej ciekawie, ale mimo wszystko nie brak klimatycznych scen podwyższających napięcie i podtrzymujących bardzo dobrą w tym filmie atmosferę grozy. Efekty specjalne są bardzo dobre i nawet dzisiaj robią niezłe wrażenie. Nie wyglądają na przesadzone, dzięki temu zyskują na autentyczności, a to zaś przekłada się na uzyskanie końcowego efektu, jakim jest przestraszenie i zaintrygowanie widza. Szkoda tylko, że reżyser wpadł na wyjątkowo tragiczny pomysł, jakim było wplątanie do tego wszystkiego ożywionych zabawek... od tego momentu nie patrzymy na film już z takim samym zaangażowaniem, a film traci na autentyczności. Wątek obyczajowy szybko staje się dla widza męczący i końcówkę ogląda się już z małą czujnością... zresztą samo zakończenie nie należy do najlepszych. Trudno oprzeć się wrażeniu, że wszystko jakoś tak za szybko się skończyło i bez żadnych wyjaśnień. Muzyka pasuje do nastroju filmu, ale nie należy do najoryginalniejszych. Xtro niewątpliwie miał w sobie potencjał, ale nie został on wykorzystany. Moja ocena: 4/10.