Normalna praktyka?

Znowu ostatnio zacząłem dodawać do bazy. Dodałem jeden tytuł, film.
16 września, a właściwie 15 września, bo nie można mówić, że godzina 00:30 16 września to kolejny dzień, bo to tak naprawdę nadal 15 września, tak jak w programach telewizyjnych - filmy po północy są zaliczane do poprzedniego dnia...
patrzę, a mój tytuł został zaakceptowany 14 września. Minął ledwie jeden dzień i w statystykach dodających pod tym filmem widzę, że dwa punkty w ciągu jednego dnia od dodania filmu nabił weryfikator, który mi zatwierdził ten film. Czyli weryfikator zatwierdził mi ten film, po czym sam dodał do niego kontrybucję, którą mu ktoś sprawdził w ciągu jednego dnia. Tą kontrybucją było dodanie innych tytułów, podczas gdy ja również dodałem do innego filmu kontrybucję innych tytułów 3 dni temu i jeszcze nie zostały sprawdzone. Szczególnie, że film, który dodałem, to nie jest jakiś szeroko ogłoszony film, tylko jakiś chiński, szerzej niewyczekiwany, więc weryfikator nie wiedziałby o tym filmie, gdyby nie moja kontrybucja. Dla mnie taka praktyka jest wysoce naganna, za czasów kiedy mocno dodawałem do bazy, kilka ładnych lat temu, takie coś było bardzo niemile widziane, a może nawet karane.
Pamiętam sytuacje, kiedy dodawane materiały były widoczne w profilu. Inna osoba sprawdzała sobie nagminnie moje kontrybucje i mi je kradła. Właśnie tak jak tutaj - to znaczy, widział że dodałem jakiś film i przechwytywał ten film w momencie, gdy już był zatwierdzony, a ja jeszcze tego nie widziałem i dodawał do niego resztę. Pamiętam, że napisałem o tym na forum, jakiś moderator zapytał o kogo chodzi i go upomniał, że ma przestać. Przestał.

  • Weryfikator może sprawdzić poza kolejką pozostałe materiały jeśli sprawdza przy nim jakąś kontrybucję, ewentualnie jeśli produkcja miała niedawno premierę, to też jakiś wer może sprawdzić kontry poza kolejnością. Natomiast nie powinien dodawać do niego reszty materiałów tego samego dnia, bo może to na dniach zrobić ten sam użytkownik. Co innego, gdyby nastąpiło to po kilku dniach, gdy nikt nie dodał takiej kontry lub jeśli chodzi o np. plakaty, do których użytkownicy nie mają uprawnień.

  • Jest to tytuł chiński, a tam jest wysokie prawdopodobieństwo, że będzie dubel, dlatego też osoba podjęła decyzję o dodaniu innych tytułów.
    Ponadto kontrybucja została sprawdzona poza kolejką (została wpisana do bazy tego samego dnia, którego Szanowny Pan ją dodał), ponieważ obecnie najstarszy tytuł z nowych tytułów do filmów jest z 13 sierpnia 2020 roku. W tej sytuacji możliwe jest, że chodziło albo o artykuł o box office, albo festiwal (i ewentualne nominacje dla tytułu).

    Ponadto nie jest to zwykły weryfikator, a osoba z Redakcji, więc jej postępowanie jest jak najbardziej zgodne z zasadami.

    Łączę wyrazy szacunku.

  • Niedługo zablokują dodawanie kontr zwykłym użytkownikom i problemy się skończą.

    • Czyli tobie też.

      • Rzecz jasna. Ale mnie to już wali. Zaglądam na forum portalu, bo bawi mnie obserwowanie postępującego rozkładu tego serwisu i nieodmiennie pełne zaskoczenia komentarze użyszkodników, zdziwionych, że trąd zaatakował kolejne tkanki.

        • PS. Właśnie widzę w powiadomieniach, że odpowiesz mi za 50 minut. Ile już nie potrafią tego naprawić? 10 lat? 15?

        • Bazę stworzyli użytkownicy - nagle redakcja da radę? Oj, będą musieli kilka osób zatrudnić. Aż tak chyba z filmwebem źle nie jest, ale widocznie wiesz więcej.

          • Już pisałem w innym temacie, ale mogę wkleić i tutaj. W kontekście tego, czy "dadzą radę", zwracam uwagę zwłaszcza na pkt e).

            Następnym krokiem będzie usunięcie kontrybucji użytkowników. Dane do bazy będzie dodawać tylko redakcja/boty/ludzie zatrudnieni w tym celu przez FW. Co na to wskazuje?
            a) konsekwentnie usuwają funkcje społecznościowe;
            b) portal jawnie zmierza w stronę portalu "read-only", dostarczającego jedynie wyselekcjonowane treści dla płacących za to użytkowników - z czasem pojawi się pewnie też paywall taki, jaki jest np. na Wyborczej;
            c) dlatego mogą spokojnie usunąć blogi, na których są porady dla dodających - wkrótce nie będą potrzebne;
            d) są już przymiarki do tego kroku - dodawanie plakatów zostało już jakiś czas temu zablokowane;
            e) to oczywiście będzie oznaczało, że do bazy przestaną być dodawane produkcje totalnie niszowe, typu kino kopane z Hong Kongu czy krótkometrażówki - to nie jest dla nich żaden problem, bo takie produkcje interesuje promil użyszkodników i ich odpływ będzie niezauważalny - podobnie jak nie przejmują się kilkuset osobami, które aktywnie blogują;
            f) ich skrajna niekompetencja w zakresie informatyki i web designu powoduje, że każde okrojenie portalu jest bezcenne, bo zmniejsza ilość kodu do (nie)ogarnięcia - usunięcie modułu kontr użytkowników to zdjęcie olbrzymiego ciężaru (wiem, że do dodawania od strony redakcji też będzie musiał być jakiś interfejs, ale na pewno już on jest i się na pewno choć trochę różni, a dla nich każda linijka kodu mniej jest na wagę złota).

            • Pytanie czy oni wiedzą, że żyjemy w takich czasach, że na samym youtubie masz pełno serwisów z newsami okołofilmowymi. Ba nawet serwisy traktujący kiedyś stricte o grach wrzucają teraz informacje ze świata filmu. Forum pod filmami czy osobami kina spieprzone po całości, że odechciewa się tam już wchodzić. Z zaciekawieniem będę śledzić te ich plany i geniuszy, którzy będą chcieli zapłacić za siedmiu wspaniałych ważących razem 70 kg redaktorów Popieleckiego i Muszyńskiego albo za Fassbendera zwalającego konia z nóg. Czy jakoś tak.

              • Na pewno wiedzą, że nie w niusach ich siła. Zakładam (to wszystko moje gdybanie), że liczą na to, że wystarczy 2 największa na świecie baza filmów i możliwość ich oceniania (użyszkodnikom IMDB wystarcza - jakoś serwis nie upada) + oryginalne materiały redakcyjne.

                Fora pod filmami polecą na pewno, bo poleciały na IMDB, a jak IMDB coś robi, to geniusze z FW uważają, że też muszą.

        • PS. 2
          Kończę dodawać to, co kiedyś sobie wynotowałem, bo szkoda mi już włożonej w to wtedy pracy i przenoszę się z dodawaniem na FDB, gdzie owo dodawanie to czysta przyjemność, a nie katorga i walka z ciągle nowymi błędami implementowanymi przez tutejszych nieogarów.

          • Już dawno przestałem się jakoś bardziej zajmować filmwebem, ograniczyłem się jedynie do czytania newsów i oceniania filmów. Ciekawie jest przeczytać podsumowanie bardziej zaangażowanego użytkownika. Co do imdb, to zauważyłem również, że to czasami oni zżynali rozwiązania od filmwebu. Było kilka takich. Ogólnie przeczytałem twoje wnioski, póki co nie mam głowy do przemyśleń. Faktycznie, ostatnio dostałem informację o blogach. To fajnie, że sobie zapisujesz swoje przemyślenia i możesz je wkleić. Myślę, że akurat na takim kinie jak Hongkong czy chociażby Iran straci niewiele, bo i tak są słabo opisane te filmy na filmwebie. Ja zazwyczaj sprawdzam takie filmy na imdb. Faktycznie słabo idzie im opieką nad tą stroną, ktoś też już zwracał uwagę na to, z czym miałem problem, że chcąc w komentarzach nacisnąć enter, żeby oddzielić tekst, to zatwierdzał się komentarz.
            Rozumiem, że bardziej od bazy filmów interesuje cię dodawanie, skoro wolisz fdb, bo jednak filmweb ma ogromną bazę. Tylko sam pamiętam kiedyś jak usuwałem przy bodaj Eddie Murphy dwa filmy, które kiedyś miały powstać, ale nie powstały i siedziały w bazie jakieś 10 lat. Na imdb nie ma takiego problemu.
            Co do Muszyńskiego, to generalnie cudów nie ma, ale nie czepiam się go. Fatalnie jedynie angielski umie, bo jak przeprowadzał wywiad z Willem Ferrellem i Rachel McAdams przy okazji filmu o Eurowizji, to miał tak soczysty akcent polski, że uszy bolały.
            Co do Popielickiego to beka. Kiedyś mu zwróciłem uwagę, że nie można dywagować na temat, tylko dywagować od tematu, to próbował jeszcze mi się odegrać, że nie nie można, tylko nie wolno. Oczywiście go już wtedy merytorycznie rozjechałem. Więc co zrobił? Założył alterkonto i zaczął mnie z niego trollować i pyskować do mnie, a wręcz nawet ubliżać.
            Oglądałem jakieś dwa filmiki z nim i generalnie widać, że to jakiś skończony cwaniaczek. Taki nieszczery, złośliwy i infantylny uśmieszek.
            Podsunąłeś mi pomysł z fdb, może też się przeniosę, ale tutaj konto i tak zostawię. Lata temu czasami tam zaglądałem.
            Ostatnio zacząłem też się trochę interesować kinopoisk.ru, bo znam rosyjski.
            Ja oczywiście też sobie notowałem, co dodawać, jak zapewne każdy, kto dorobił się chociaż jednego łba.

            • "bo jednak filmweb ma ogromną bazę"
              Sam sobie odpowiedziałeś powyżej: " Ja zazwyczaj sprawdzam takie filmy na imdb" :-)

              "Rozumiem, że bardziej od bazy filmów interesuje cię dodawanie"
              To prawda - po prostu lubię sobie dodawać informacje na portalach internetowych. Odstresowuje mnie to. Jakbym nie dodawał na filmowym, to bym dodawał informacje o płytach na discogs, uzupełniał Wikisłownik albo dodawał teksty piosenek na jakiś portal z tekstami.

              Co do angielskiego redaktorów, to wybacz, ale to strasznie cebulaste podejście. ŻADEN native speaker nie zwraca uwagi na akcent tak długo, jak mówiącego z obcym akcentem da się zrozumieć. Ludzie anglojęzyczni mają naprawdę dużo pokory pod tym względem, wdzięczności za to, że to angielski jest językiem światowym i mają łatwiej i to inni muszą się pocić mówiąc po ichniemu i kompleksów, bo zwykle nie mówią w żadnym obcym języku w takim stopniu jak ich rozmówcy po angielsku. No i wreszcie w swoich krajach mają do czynienia z pierdyliardem imigrantów, którzy często tak kaleczą angielski, że wręcz trudno się dogadać. A akurat akcent to rzecz wyjątkowo trudna do opanowania i dla niektórych wręcz niewykonalna, nieważne ile by się starali.

              "Popielecki troll" - wybacz, ale nie bardzo chce mi się wierzyć. Jak to mówią: "pics or it didn't happen".

              Gorąco polecam FDB - jak mówię, tam dodawanie to przyjemność. A uboższa baza? Od tego jest IMDB.

              • Wg mnie to właśnie ty masz cebulaste podejście odnośnie języków i wydaje mi się, że masz niezbyte wielkie pojęcie o tym. Może sobie posłuchaj tego wywiadu i poczytaj komentarze niżej. Nie pisałem o opanowaniu obcego akcentu, tylko tak rażącym polskim akcencie, że uszy bolą. Straszliwy akcent. Przeciętny człowiek jest w stanie jakoś posługiwać się językiem w miarę przyzwoity sposób. Nie pisałem o angielskim redaktorów, tylko jednego redaktora i możesz oczywiście to kontestować, zapewne bez sprawdzenia, o czym pisałem, ale faktów nie zmienisz. Właśnie w porównaniu z innymi redaktorami i innymi osobami, które publicznie występują, ten angielski jest tragiczny. To tak jakbyś się oburzał, że ludzie hejtują Najmana za jego umiejętności. Wszedłeś na jakiś populizm. To że ktoś coś robi źle, to mam się nie czepiać, tak? Myślałem, że chwali się tych, co robią coś dobrze. To tak jak teraz ty się czepiasz informatyków filmwebu, ale bronisz redaktora, którego pracą jest przeprowadzanie wywiadów z artystami z całego świta. Zupełnie nielogiczne i cebulaste. Czym się kierowałeś, pisząc takie rzeczy?
                Rozmawiałem z wieloma anglojęzycznymi ludźmi - Amerykanami, Brytyjczykami, Australijczykami, Kanadyjczykami i ci ludzie nigdy nie gadali czegokolwiek, że są wdzięczni, iż cały świat mówi po angielsku. Tutaj wymyśliłeś kompletną bzdurę. Rozmawiają po angielsku z cudzoziemcami na luzie, na zasadzie, że to dla nich oczywistość, bo angielski jest językiem światowym i to dla nich oczywistość. Zresztą to żadna wdzięczność, tylko względy polityczno-historyczne. Przecież nikt łaski nie zrobił Anglikom, tylko sobie to wywalczyli. I angielski nie jest wcale szczególnie prostszy od innych języków.
                Oni nawet się nad tym nie zastanawiają, bo dla nich jest to naturalne, że angielski jest językiem światowym.
                "No i wreszcie w swoich krajach mają do czynienia z pierdyliardem imigrantów, którzy często tak kaleczą angielski, że wręcz trudno się dogadać."
                Znowu jakieś domniemania, wymysły.
                Akurat akcent to nie jest ciężka rzecz. Rozumiem, że jesteś osobą, która ma z tym problemy, ale to że ty czegoś nie umiesz, nie znaczy, iż jest to ciężkie. To tak jakby powiedzieć, że gotowanie jest ciężkie, bo przeciętny facet nie umie gotować. Jak się wie, jak to robić, to nie jest. Skoro Anglik jest w stanie mówić poprawnie po angielsku, to dlaczego ty niby nie możesz? I w drugą stronę. Ten sam Anglik nie będzie mówił poprawnie po polsku, a ty będziesz. No to jak to jest? A to, że niektóre osoby mają z tym problem? No nie każdy jest super mądry. Wg ciebie każdy człowiek jest mądry? Bo ciężko opanować coś (akcent), czego się nie uczysz. To tak jakby się nie uczył grać na gitarze i dziwił się, że nie umiesz grać na gitarze. Jak ktoś nie ma oleju w głowie, to niczego w życiu się nie nauczy. A jak ktoś ma, to nauczy się wszystkiego, czego chce. Tylko trzeba mieć odpowiednie podejście i nie stawiać sobie granic. A człowiek, który stawia sobie granice zawsze się będzie tłumaczy, że on nie ma talentu. A to kwestia jedynie używania mózgu. Jak ktoś, kto opanował biegle polski, nie może opanować innego języka? Skoro opanowałeś polski, to możesz opanować angielski, niemiecki, rosyjski... Wszystko jest w twoich rękach, głowie. Wymówkę zawsze jest łatwo znaleźć.

                "dla niektórych wręcz niewykonalna, nieważne ile by się starali."
                Ale te same osoby w rodzimym języku mówią poprawnie. A chyba nie uważasz, że język uzyskujemy w genach? Także cebulaste podejście.

                Jeśli chcesz zobaczyć dyskusję z trollem, to jego recenzja na profilu Midnight Gospel.

      • Dobrze wam tak i sam Pan sobie winien.

  • ,,Czyli weryfikator zatwierdził mi ten film, po czym sam dodał do niego kontrybucję, którą mu ktoś sprawdził w ciągu jednego dnia."

    Weryfikatorzy mogą sobie sami akceptować dodane przez siebie kontrybucje, wiec nie musiał tego sprawdzać inny weryfikator.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: