Candyman
Władca życzeń
Martwica mózgu
Top kina grozy - lata 90.
Lista klasyczna 10 tytułów
Tym razem lista moich ulubionych filmów grozy lat 90.
Osobiście uważam, że oryginalny "Candyman" jest jednym z najlepszych i ponadczasowych filmów grozy w historii. Gra aktorska jest fenomenalna, oprawa wizualna jest świetna, czarny charakter jest ikoniczny, ścieżka dźwiękowa jest idealna, strachy są świetne. Film jest przesiąknięty atmosferą, a jednocześnie posiada ciekawą historię. Jego ponadczasowość wynika z dbałości o kwestie rasowe oraz eksploracji tematów politycznych i etycznych. Tony Todd jest tutaj legendą!
Pierwszy "Wishmaster" to produkcja pełna świetnych pomysłów, bardzo dobrych efektów specjalnych, ogromnej ilości horrorowych ikon na ekranie i wymyślnych scen śmierci. Andrew Divoff w roli złego dżina to jedna z najlepszych horrorowych postaci lat 90.
Przed "Władcą Pierścieni" dostaliśmy tę perełkę od tego samego reżysera. Jeden z najkrwawszych filmów wszech czasów i po prostu dobra zabawa w czystej postaci. Spektakularny! Absolutnie obrzydliwy i przezabawny w jednym. Ten film kopie tyłki dla Pana!
Krzyk
1996
"Scream" Wesa Cravena był slasherowym antidotum na dekadę zdefiniowaną przez Hannibala Lectera oraz nadprzyrodzone horrory z końca lat 90. Wydaje mi się, że ten film uratował ten umierający w tamtym czasie podgatunek. Film ten był przełomem w gatunku w momencie premiery w 1996 roku. Ten film to arcydzieło slasherów, a główna obsada jest fenomenalna z Neve Campbell, David Arquette, Matthew Lillard to tylko niektórzy z wielu wspaniałych członków obsady, którzy odgrywają kultowe role i postacie! Absolutnie polecam.
Jedna z najlepszych pozycji w długiej serii zapoczątkowanej przez zmarłego Wesa Cravena z kultowym złoczyńcą Freddym Kruegerem. Wyróżnia go jednak to, że jest to jeden z nielicznych horrorów z tamtego okresu, który jest w pełni samoświadomy, zupełnie jak "Krzyki" Cravena. Pójście drogą meta było tutaj mądrym wyborem (pamiętajmy, że było, to zanim wszyscy to robili), ponieważ pozwoliło Cravenowi przywrócić tę niezgrabną franczyzę do czegoś nieco łatwiejszego do ogarnięcia. Poza tym powraca tu Heather Langenkamp ❤
Wyreżyserowany przez legendę efektów specjalnych Toma Saviniego przy współpracy z Romero remake "Nocy żywych trupów" to do dziś jeden z najlepszych remaków. Film ten jest moim zdaniem na równi tak dobry, jak oryginał. Robi niektóre rzeczy lepiej inne gorzej, ale jest wart obejrzenia. To był mój pierwszy horror ever i kocham go ogromnie.
Jest to jeden z obowiązkowych filmów, które polecam każdemu nowicjuszowi w gatunku, który chce zasmakować raczej suspensu niż strachu. Tempo tego filmu jest nieskazitelne, dialogi są dobrze zrobione, ale to, co najbardziej go wyróżnia, to kadrowanie i zdjęcia; spójne i przyciągające wzrok, ale nie przytłaczające ani tandetne. Poza tym to fantastyczny thriller. Pomimo zaledwie 20 minut czasu ekranowego, Hannibal Lecter wciąż jest najlepszą postacią w filmie.
Dobry, kampowy film o stworach. Efekty praktyczne są absolutnie piękne i wyglądają dobrze nawet dziś. Fabuła jest dość głupiutka, ale w rzeczywistości zawiesza twoją niewiarę na tyle długo, by zbudować sporą dawkę napięcia. Burt Gummer to świetna postać, która podobnie, jak Reggie z "Morderczych kuleczek" ewoluuje w kolejnych częściach na głównego bohatera.
To najłatwiejszy kandydat na najbardziej absurdalny i satysfakcjonujący przykład całkowicie bezwstydnego filmu i niskobudżetowego klasyka, jaki kiedykolwiek widziałam.Ten film ma wszystko: cycki, crack, eksplodujące cycki, śmierć przez kosiarkę, jednookiego mózg-zwierzaka, górę cycków, najbardziej obrzydliwy bar w Nowym Jorku i oczywiście samą Frankenhooker. Zgodnie z oczekiwaniami, film jest dziki i niedorzeczny. Absolutnie kultowy klasyk od samego pomysłu do produkcji. Jeden z lepszych przykładów kunsztu kina klasy B, zapewnia odpowiednią ilość transgresywnej zabawy, którą sugerowałby tytuł.
Pierwsza część oryginalnegoRingu jest bardzo dobra. Fabuła jest interesująca i potrafi wciągnąć a dwie główne postaci są świetnie zagrane przez Nanako Matsushime i Hiroyukiego Sanade. Choć film jest dość łagodny, napięcie z nawiązką to rekompensuje. Ma po prostu świetną atmosferę. W pewnym sensie przypomina creepypastę. Przeklęte wideo jest moim ulubionym z całej serii, ponieważ sprawia wrażenie przeklętego wideo, które można znaleźć np. w Internecie. Wisienką na torcie jest kulminacyjny moment filmu, zawierający prawdopodobnie jedną z najlepszych scen w całej historii horroru. Scena wyjścia z telewizora jest niesamowita i podoba mi się, że nie widać całej twarzy Sadako, tylko jej oko. Jest to dość kultowy horror, który trzeba obejrzeć, jeśli ktoś lubi ten gatunek. Ogólnie rzecz biorąc, po prostu niesamowity film. Polecam w 100%.