Gaua
Witte Wieven
Czarownica: Bajka ludowa z Nowej Anglii
TOP10 - Folk Horror
Lista klasyczna 10 tytułów
Gaua
2025
Ożeż! Piękny film! Baśń z elementami folk horroru lub może folk horror z elementami baśni? Bracia Grimm czy J. Ch. Andersen mogliby pozazdrościć rozmachu. Rewelacyjnie zagrany, obłędnie udźwiękowiony. Muzyka jest miodem dla uszu. Genialny klimat, a ostatni akt przy ognisku, to sztuka dla sztuki w najczystszej formie i folk horror pełną gębą. Tak to się robi! Dla mnie bezapelacyjnie ląduje w Top 3 zaraz obok The VVitch oraz Witte Wieven. Ja chcę więcej takich filmów!
The VVitch spotyka The Devil's Bath! Mocny dramat o zderzeniu systemów wierzeń i bardzo wiarygodnie ukazana historia o ucisku kobiet w średniowieczu z wielkim oddaniem dla boskości natury. Zdumiewająca jakość wizualna. Tak mogłaby wyglądać ekranizacja gry Hellblade. Fenomenalne udźwiękowienie i przepiękna oprawa muzyczna. Sceny spotkania Friedy z leśnym bytem nie da się opisać słowami, to trzeba zobaczyć. Mi dosłownie opadła kopara. Każdy najdrobniejszy szczegół tego filmu jest dopieszczony do granic możliwości ze starodawnym duńskim dialektem na czele. Widziałem wiele folk horrorów, lepszych lub gorszych, ale Witte Wieven deklasuje większość z nich, właściwie ustanawiając nową jakość w gatunku. Od czasu The VVitch Eggersa długo czekałem na kolejny film, który by mnie zachwycił od pierwszych minut. A od teraz to właśnie film Didiera Koningsa stanowi dla mnie wzór horroru kompletnego. Chylę czoła i czekam na kolejne jego projekty. Mam nadzieję, że ma jeszcze dużo do pokazania.
Niski budżet i potworna gra aktorska biją po oczach, ale gdy przymkniemy na to oko, to dostajemy okultystyczny folk horrorowy slow burner pełną gębą. Jest trudny w oglądaniu, bo w większości film nakręcony został na dużych zbliżeniach, co może niektórym przeszkadzać, jednak całość nadrabia rewelacyjnym ciężkim klimatem i pięknymi zdjęciami. Jest też trochę scen, które mimo średniego wykonania i słabych efektów specjalnych, są dosyć wymowne w przekazie i bardzo fajnie dopełniają tło fabularne. Jest krwisto i obrzydliwie. Matka Much, to obraz raczej dla wąskiego grona odbiorców, ale myślę, że każdy fan horrorów powinien go jednak obejrzeć. I nie jest to może poziom rewelacyjnego The Devil's Bath czy też fenomenalnego Witte Wieven z racji umiejscowienia wydarzeń we współczesności, ale również potrafi dostarczyć całkiem ciekawych doznań audiowizualnych, które mogą się spodobać miłośnikom takich klimatów.